• Imprezujemy mieszkaniowo po raz drugi

    W zwiazku z dosc niespotykanym zjawiskiem objawiajacym sie pobytem wszystkich lokatorow w mieszkaniu w weekend w piatek wybralismy sie na kolejna impreze. Po completion w firmie pojechalismy do mieszkania na pare kieliszkow bimbru i odwiedzic po raz kolejny bar z ping pongiem. I na tym barze zakonczylismy wizyte okolo polnocy, kiedy Gosia oznajmila, ze odprowadza niezbyt wygladajacego Richa do domu. Razem z Mattem zostalismy jeszcze na pare uderzen, po czym tez sie zebralismy. Spotkalismy Gosie z Richem po drodze – zabladzili… Gosia prowadzila… Resztke nocy spedzilismy przed TV po drodze zamawiajac kebaby…

    Wspomne tylko dla potomnosci, ze Gosia zalozyla szpilki. Chyba pierwszy raz od roku? Szkoda tylko, ze dobre pierwsze wrazenie od razu zatarla zakladajac stanik…

    Sobota i niedziela lenistwo na calego, w zasadzie nie ruszylismy tylko z lozka ogladajac seriale.

    W ciagu tygodnia tez na spokojnie, bez siatkowki niestety bo w poniedzialek pojechalem na kolejne mrozenie stopy. Bylo tak skuteczne, ze przez 3 dni utykalem.

  • Zdeterminowany ociec

    Bo bardzo powaznie zabral sie za szukanie nam dzialki do osiedlenia. Znajduje na tyle duzo, ze zeby sie nie pogubic w tych wszystkich dzialkach zrobilem arkusz kalkulacyjny. Co tak naprawde pomoglo niewiele – w zasadzie mowi tylko ze duuzo pieniedzy na to potrzeba.

    Tydzien i weekend minely na spokojnie, nie moge sobie przypomniec zadnego wiekszego wydarzenia z tygodnia wartego odnotowania. Moze tylko pogoda warta odnotowania, bo zrobilo sie na tyle cieplo, ze przez 2 dni kurtka poszla w odstawke, a w jeden to na krotki rekaw wracalem z pracy.

    A w piatek sie okazalo, ze Malinowskie zostali rodzicami. Kolejni znajomi juz z dzieckiem. Gosia sie zapiera, ze presji nie czuje.12988162_1059504344120784_970233766_n

    Weekend tez spokojnie. W sobote na kawe przedluzona z obiadem wpadla do nas Alicja. Realizowalem sie kuchennie i zaserwowalem ciasto (ulubione!) i kurczaka nadziewanego prosciutto, mozarella i parmezanem. Gosia zaserwowala kawe korzystajac z zakupionego mini ekspresu kapsulkowego.

    Niedziela minela natomiast na zakupach. Tym razem mnie nie udalo sie ubrac, natomiast Gosi udalo sie kupic kilka par spodni (niestety…) i jakas koszulke. I postanowienie schudniecia, dzisiaj na wieczor byla marchewka na kolacje :D

  • Biletowanie

    Kolejne bilety zakupione na loty do Polski i nie tylko. Az sie zaczalem zastanawiac nad zapisaniem sie do strony zbierajacej mile – moze jakis pozytek bylby z tych wylatanych godzin. Bo bilety kupilismy juz na swieta, czym wzbudzilismy szczera wesolosc czcigodnego ojca (w koncu mamy kwiecien!) jak i na lipiec do Norwegii. Odwiedzimy Martyne z Karolem na dalekiej polnocy.

    W zeszlym tygodniu zona mi wypomniala, ze nie robie nic romantycznego. Z przykroscia przyznalem jej odrobine racji i w sobote przygotowalem kolacje przy swiecach. Wyszla tez randka ktora sobie zazyczyla. Pewnie sobie strzelilem w stope, bo okazuje sie ze wyszlo dobre i przepisy musze zanotowac. I powtorzyc.

    Dzisiaj natomiast w ramach spalania pozostalosci kolacji zrobilismy sobie kolejna wycieczke rowerowa. 3 godziny na siodelku, ponad 30 kilometrow i zaliczone wiekszosc widoczkow z centrum. Fajnie sie jezdzi :)

    12966748_1115213825196751_1768281499_n12992110_1115213875196746_1822553440_n12992182_1115213901863410_1745770605_n

    Dzisiaj tez juz oficjalnie Kasper z Edyta zaprosili nas na wesele. Bilety juz sa, wiec z przyjemnoscia moglismy od razu potwierdzic przybycie.

    Gosi tydzien wolnego nie sluzyl za bardzo. Miala za duzo czasu na przemyslenia i zakupy. Bo zakupila rzeczy rozne na amazonie, ktore pozniej musialem dowozic do domu (i w przyszlym tygodniu tez bede). Miedzy innymi weszlismy w posiadanie miniaturowego ekspresu do kawy. Doszla rowniez kolejne paczka zaopatrzeniowa z Polski. Alkohol, ciasta, ser i majonez. Wszystko co niezdrowe, ale za to jakie dobre…

    Na szczescie tydzien zostal tez wykorzystanie pozytywniej. W srode minely bowiem 2 miesiace od operacji, co oznacza ze Gosia mogla wyrzucic babciny stanik i uwolnic piersi. Oznaczalo to rowniez pozwolenie na powrot do sprawnosci i zobowiazanie Gosi do cwiczen i biegania.

  • Dupcia boli

    zone moja… bo w sobote zakupilismy jej wlasny rower i od razu na gleboka wode :) W niedziele przejechalismy ze 35 kilometrow. Wycieczka do Richmond, zahaczenie o Richmond Park i powrot do domu nabrzezem rzeki. Fajna wyprawa :)

    A wracajac jeszcze do minionego tygodnia to w poniedzialek jeszcze bedac we Wloszech, wujek zabral nas i Donatelle na wycieczke. Odwiedzilismy San Gimignano – typowo wloskie miasteczko turystyczne z dobrymi lodami, ladnymi widokami i zbyt wielka iloscia sklepikow z pamiatkami ;). Pozniej kolejne miasto (nijak nie pamietam nazwy) z przejzdzka kolejka na zameczek na wzgorzu i proba dojrzewajacego boczku z wloskim chutney. Mniam! Tylko Gosia nie sprobowala…

    P1060604

     

    13219574_1135926069792193_2051922998_n

    13235743_1135926086458858_295300305_n

     

     

    P1060622

    We wtorek z ogromna niechecia sie pozegnalismy i wrocilismy do domu. I pozostaly nam tylko wspomnienia. No moze jeszcze lazania. I sery. I wedliny. No dobra, sporo nam zostalo, mimo samego podrecznego bagazu!

    Pozostale 3 dni minely blyskawicznie – na szczescie :)