• Rejsy z imprezowym zakonczeniem

    Wspolna narada z zona ustalila co nastepuja: w poniedzialek, wtorek i srode nie dzialo sie nic wartego zapamietania.

    W czwartek w biurze mielismy impreze pozegnalna Maxa i Rachel, Rachel odeszla juz w piatek, Max zostaje na kilka dni dluzej (ale tez sie pakuje i wraca do Szwecji bardzo szybko). Zostalem na pare drinkow, burgera z grilla i porozmawiac, ale ze wzgledu na piatek zmylem sie dosc szybko.

    W piatek dzialo sie znacznie wiecej, szybko urwalem sie z biura i wrocilem do domu szykowac sie na rejs kolacyjny. W domu zastalem juz porzadek, zona po konsultacjach i zmianie ubran 20 razy w koncu zdecydowala sie na bardzo seksowna czarna sukienke noszona bez stanika (ze wspanialym dekoltem). Przez caly wieczor mialem najlepsza laske w zasiegu wzroku.

    Sama kolacja minela bardzo przyjemnie. Jedzienie dobre, alkohol tez niezly, muzyka calkiem ok, widoki najlepsze (bo pierwszy raz z perspektywy rzeki) i pierwszy raz z zona w takiej oprawie. Zdjec mamy mnostwo, Gosia na pewno pozniej uprzyjemni ten wpis kilkoma.13295348_1144582665593200_1599569296_n13296150_1144583218926478_319337552_n13288752_1153811068002236_1453870102_o13282684_1153810968002246_255246416_o13324409_1153813064668703_403233998_o

    Po kolacji nie chcialo nam sie jeszcze wracac do domu, wiec zahaczylismy o Clapham Grand. Pierwszy raz w zyciu, wybralismy sie sami we dwoje na dyskoteke. I bawilem sie naprawde dobrze.

    Sobota zeszla nam na dogorywaniu i konczeniu ogladania wszystkich seriali jakie zaczelismy kiedys ogladac. Niedziela podobnie, oprocz tego, ze tej chwili wlasnie czekamy na jakies chinskie zarcie. Zglodnielismy podczas ogladania filmow…

  • Reaktywujemy sie

    Wydaje mi sie, ze zapomnialem w kilku ostatnich czesciach (a sprawdzac mi sie nie chce) wspomniec o moich problemach z siatkowka. Zakonczylem lige z GoMatmmoth i probowalem sie zapisac na nowa, na srednim poziomie. Z wysilkow nic nie wyszlo, bo z powodu braku chetnych nie otworzyly sie 2 kolejne ligi do ktorych probowalem sie dostac.

    Zaczalem wiec szukac innych rozwiazan i znalazlem otwarte spotkania siatkowkowe, na ktore to chetnych nie brakuje, a do tego tansze od poprzednich. W ostatni wtorek bylem pierwszy raz i zamierzac zostac tam czestym gosciem.

    Gosia 4 dni spedzila w domu, do Karoliny przyjechala tesciowa i zajela sie dziecmi. Gosia miala bardzo ambitne plany lenistwa, ale nie za bardzo jej wychodzily. W poniedzialek zrobila nam wszystkim na kolacje baklazany, a w pozostale dni, a to sprzatala, a to chodzila na zakupy. I tak jakos zlecialo…

    W piatek wrocila do pracy, z przygodami jak zwykle. W Twickenham okazalo sie, ze drzwi w wagonie sie nie otwieraja i dojechala az do Whitton. Na szczescie jakos udalo jej sie wrocic i spedzic “wspaniale” 12 godzin w robocie…

    W piatek dostalem nowy zegarek, bo stary sobie popsulem. Po czym popsulem sobie telefon i tez musialem kupic nowy. Mam nadzieje, ze wystarczy tego psucia na troche…

  • Wszyscy jestesmy europejczykami

    Po obfitujacym w wydarzenia poprzednim tygodniu ten znowu minal spokojnie.

    Przede wszystkim pod znakiem kryzysu malzenskiego z mojej niepodzielnej winy. Obiecalem ze juz wiecej nie dam powodu malzonce i nie sprawie jej przykrosci. Z pomoca mojej silnej woli kolejne wpisy do udowodnia.

    Oprocz tego w poniedzialek po 5 miesiacach od przeprowadzki udalo nam sie uskutecznic wyprawe do Ikei. Nakupilismy wszystkiego. Talerzy, sztuccow, szklanek, patelni, hamakow, krzesel, zaslon… i 100 innych mniejszych lub wiekszych rzeczy. Ale to w koncu za nami.

    13149823_1133252373392896_140691671_n

    Od piatku Gosia na przymusowym urlopie z powodu wizyty tesciowej. Tesciowa staruszka, ale dzieciakami sie zajmie. Chyba, ze nie da rady, wtedy Gosia troszke zarobi. Bo w innym przypadku bedzie gotowac i jak ja znam to wydawac pieniadze na zakupach ;)

    Sobota i caly weekend w zasadzie uplynal pod znakiem europejskiej imprezy i dogorywania po niej. Wieczorem pojechalismy do Anny przygotowac sie przed impreza i pogadac w troche mniejszym gronie. Przed polnoca pojechalismy do Rachel pobawic sie w znacznie wiekszym gronie rownie dziwacznie poprzebieranych osob. Fajnie bylo, alczkolwiek atmosfera i tlum ludzi niezbyt zachecal do tancow. Ostatecznie do domu wrocilismy przed 4 rano, spalismy do poludnia, a wieczor spedzilismy “rodzinnie” ogladajac filmy we czworke.13224104_1136773249707475_762167096_o13214894_1136773209707479_1015868064_omy

     

  • Stowka!

    Jak zazwyczaj nie ma o czym pisac, tak ten tydzien i weekend obfitowal w bardzo duzo wydarzen. Jakos moze powolutku, po kolei przez to przebrniemy.

    Poniedzialek byl wolny. Nie pamietam za bardzo co robilismy. Pewnie to co wychodzi nam najlepiej, czyli lenistwo.

    We wtorek najszybsze performance review jakie kiedykolwiem mialem (i to nie tylko ja). W ciagu godziny bylismy z powrotem w biurze. A wieczorem wybralismy sie do kina na nowego Kapitana Ameryke.

    W srode Gosia miala wolne i sama jedna poszla na miasto i zalatwila sobie wizyte u fryzjera i solarium. Za wizyte podobno zaplacila za duzo, ale nie wiem dokladnie ile. Za solarium zaplacila mniej. I dumny z niej jestem, bo nic mi nie mowiac zalatwila wszystko.

    W czwartek wsiadlem na rower razem z chlopakami i troche zdziwieni bylismy pustkami w biurze. Po telefonie od Gosi okazalo sie, ze Clapham Junction ewakuowano (nic nie mowiac  ludziom o przyczynie tego zajscia, co wywolywalo jednoznaczne skojarzenia terrorystyczne). Potem dopiero dowiedzielismy sie, ze byl jakis pozar w Vauxhall, ale utrudnienia ciagnely sie caly dzien. Gosia razem z Florentina do domu Marka dojechaly Uberem. Wieczorem natomiast wybralismy sie na wybory zaglosowac na burmistrza Londynu. Mieszkaniowy kandydat nie wygral na rzecz islamskiego kandytata. Ciekawe co to sie bedzie dzialo…

    Piatek w zasadzie jako jedyny przeszedl bez wielkiego echa.

    Sobota natomiast… zostala zrelizowana pod wzgledem wczesniejszych juz planow wyczieczkowych do Windsoru. 109km, ponad 8 godzin pedalowania. Dalismy czadu i dalismy rade! Po drodze zaliczylismy Richmond Park z obowiazkowym bliskim spotkaniem z jelonkami, pozniej wzdluz rzeki przez Kingston, Hampton i 10 innych wiosek do Virginia Water a stamtad juz szybkim wypadem do Windsor. Tam w zasadzie szybka przebiezka, zaliczylismy widoczki, zamek, pizze i odrobine krotsza droga na 21 zjawilismy sie w domu.

    W niedziele tylko zdychanie i narzekanie na bolacy tylek… i na zachowanie meza :(

    13162136_1131997076851759_1928188604_n13183080_1131997043518429_1293499220_n

    13183048_1131997083518425_49075918_n13149903_1131997096851757_1654140425_n13115568_1131997100185090_187968574_n