• A teraz już wlosie

    Ciekawe czy tym razem Gosia odgadnie znaczenie tego i poprzedniego tytułu.

    We wtorek z niewielkim tylko błędem, pojawili się u nas Martyna z Karolem – błąd polegał na wyjściu z autobusu parę przystanków wcześniej. Ale dzięki temu mogliśmy sobie zrobić spacerek nad rzeką. Później, na ich wyraźne życzenie wybraliśmy się do KFC a po powrocie nastapila oczywiscie alkoholizacja. Nie za wielka, bo już w środę po pakowaniu i porannej rozmowie z kandydatka na nasza mieszkaniowa sprzataczke wyruszyliśmy do Włoch. Cala podróż bezproblemowa, na lotnisku w Pizie pół godzinki oczekiwania na wujka i już zameldowalismy się na wakacjach.

    Pobyt minął aktywnie i trochę mniej. Przelezelismy sporo czasu na plaży pracując nad opalenizna, ale udało nam się tez pozwiedzac Pize i krzywa wieże (zarówno w dzień jak i wieczorem), Florencje i Volterre (slynaca z alabastru). Zaliczyc wykańczający spacer w Cinque Terre. Do tego z wujkiem i Donatella spedzalismy wieczory na kolacji przy pizzy, kolacji przy stekach i kilka kolacji z jedzenia przygotowanego przez Donatelle. I jeszcze trafiliśmy na rozpoczęcie odpustu, który ku naszemu zdumieniu okazał się kolejna kolacja połączona z impreza przy orkiestrze i tańcach. Trafiliśmy z pogoda i rozrywka idealnie :D

    Dzisiaj mamy poniedziałek, bo w niedzielę jakoś chęci nie było z przejedzenia się… Ostatni dzień zwiedzania i już smutno, bo zaraz trzeba będzie się zegnac i nie wiadomo kiedy przyjedziemy tu znowu.

  • Przedwlosie

    2 latka w Londynie minely. Ale nawet jakos za bardzo zesmy rocznicy nie odczuli. Chyba wtedy kiedy Facebook i Google przypomnialo nam o zdjeciach zrobionych 2 lata temu. Czas leci, a my tylko troszke blizej powrotu. Na szczescie finansowo kazdego miesiace jest lepiej i na koncie zostaje coraz wieksza suma. I nawet kurs funta idzie troche w gore.

    Staram sie przypomniec przy pomocy Gosi czy cos dzialo sie w tygodniu ale chyba nie. Tylko powolutkie ustalenie z Martyna i Karolem na temat nadchodzacego tygodnia.

    W niedziele dzialo sie troche wiecej, bo zorganizowalismy grilla. Najpierw grzecznie posprzatalismy mieszkanie, a potem sie zaczelo. Proponowalismy paru osobom, ale wpadl tylko Jason. Jedzenia zrobilismy ilosc chyba odpowiednia (bo w zasadzie wszystko zjedlismy), do tego sie napilismy i kolejny raz zagralismy w ring of fire (zly pomysl:)). A na sam koniec wyszlismy do pubu (tez niezbyt dobry hehe). Na szczescie calosc imprezy zaczelismy dosc wczesnie, wiec juz kolo polnocy razem z Richem bylismy w mieszkaniu. Tylko mi sie zona gdzies z Mattem szlajala i wrocila po pierwszej.14281487_1219474004770732_1638239763_n14256234_1219460678105398_1613104302_n14287600_1219473991437400_1330386613_n

    I z powodu niedzieli wpis poniedzialkowy, nie wiem natomiast jak sie uda wstawic nastepny w Wloch. Moze podkradne wujkowi na troche komputer… a wyjazd juz pojutrze!

  • Nad morze… rowerem?

    Zanim przejdziemy do naszej szalenczej wyprawy moze pare slow o poprzednim tygodniu.14193881_1215564211828378_2119567326_n

    We wtorek Gosia skonczyla prace wczesniej ale zamiast wrocic do domu to wybrala sie z Karolina i dzieciakami na basen. Powylegiwala sie troche i chyba nawet zadowolona byla.

    14114459_10153633882706058_22974249_o14182453_1215564141828385_605341688_n

    W czwartek natomiast mielismy impreze pozegnalna Jasona, bo juz w piatek byl jego ostatni dzien w pracy. Impreza bardzo przyjemna, nawet Gosia sie zjawila i zdazyla napic. Doprawila sie pozniej z Mattem w mieszkaniu tak, ze pozniej pol piatku zdychala. W piatek po completions zjawila sie Rachel, bardzo milo bylo sie z nia spotkac i pogadac. Krotko niestety, bo trzeba bylo wracac i pakowac sie na sobote.

    I w tym momencie dochodzimy do przedluzonego weekendu. Otoz w ramach jego spedzenia postanowilismy pojechac nad morze… ROWERAMI. Szaleni jestesmy. Ponad 110 kilometrow w jedna strone. I dalismy rade! Dupki nas teraz bola, ale pojechalismy i wrocilismy bez wiekszych niespodzianek. Mozemy byc z siebie dumni, szczegolnie Gosia ktora caly dystans przebyla na miejskim rowerku. Szkoda tylko ze pogoda nam nie dopisala.14169656_1215564201828379_761719783_n

    Znaczy do rowerowania w niedziele i poniedzialek mielismy idealna. Nie za goraco, nie za zimno, troche sloneczka, troche chmur i bezdeszczowo. Ale w niedziele bylo dokladne przeciwienstwo. Wiatr, ziab, deszcz – nad samym morzem spedzilismy moze 15 minut. Dobrze chociaz, ze mielismy dostep do jacuzzi i basenu to troche pomoczylismy sie w wodzie… nie mozna miec wszystkiego.14182257_1215564178495048_826234460_n14182135_1215564208495045_549560847_n14182658_1215564191828380_774686698_n14172092_1215564161828383_936611442_n

  • Bimberek

    Tydzien zaczal sie od wtorku i zakonczenia drugiego roku pozycia malzenskiego z Gosia. Alez szybko minelo! Na prezent sprawilem jej bransoletke o ktorej mowila juz dluzszy czas. Okazalo sie, ze podobno umawialismy sie na brak prezentow, ale zupelnie tego nie pamietam.

    Na uczczenie poszlismy do restauracji na kolacje. Co nazwisko jednak robi, to niesamowita sprawa. Jak tylko z 5 miejsc zobaczyla, ze jedna z nich jest sygnowana imieniem Gordona Ramseya to natychmiast chciala tylko tam. No i posilek byl naprawde smaczny :). Przed wyjsciem wypilismy z chlopakami 2 kieliszki tytulowego bimberku.

    Za to pozniej… kiedy wracalismy z kolacji okazalo sie, ze chlopaki wybrali sie do pubu na pare piwek i zaproponowali, zebysmy do nich dolaczyli. W barze wypilismy po G&T i wrocilismy do domu, gdzie dalej zaczelismy pic bimber. Zly to byl pomysl…oj zly. Do lozek polozylismy sie po pierwszej w nocy. Nastepnego dnia zdychali wszyscy, a najbardziej Rich. Biedak ledwo przezyl srode i wszyscy wiedzieli, ze jest z nim cos nie tak.

    W piatek mialem wizyte w szpitalu – ot standardowa wizyta kontrolna, chociaz dodatkowo zapisalem sie na badania genetyczne do wykrywania raka. A noz moja krew pomoze?

    Poza tym w pracy normalnie. Troche sie dzieje z powodu odejscia Jasona, cala firma przesuwa sie w kierunku metodologii agile ktory blyskawicznie wprowadza nowo zatrudniony Alex. Gosia natomiast spedza cale dnie u Karoliny co jest bardzo dobra wiadomoscia bo zarabia naprawde niezle!

    A i jeszcze na dlugi weekend zarezerwowalismy sobie pokoj nad morzem. I pojedziemy tam rowerami. Ale my glupi!