• Prezenty

    Doroslosc to jednak niefajna sprawa. Dzieciakiem jak sie bylo to sie czekalo na prezenty tylko, teraz fortune wydajemy. I to nie tylko Gosia ktorej zapedy prezentowe musze hamowac zeby nie kupowala ich wszystkim, ale i ja… No nic, taki to czas.

    Dni nam mijaly na prezentach i pracy przede wszystkim. Gosia sie myje po farbowaniu, a ja mam pomrocznosc jasna i nic nie pamietam – oprocz piatku.

    W piatek mielismy swiateczna impreze firmowa. Prace skonczylismy o 12, roczne completions, drinki i jedzienie, tajemniczy mikolaj, pozniej obiad w knajpie i znacznie wiecej drinkow. Ja odpowiedzialnie wrocilem razem z zona do domu kolo 9 wieczorem (kiedy ona wracala z pracy), chlopaki wrocili duzo pozniej…kamilowe

    W sobote korzystajac z wolnej chaty wybralismy sie natomiast do klubu potanczyc.

    Niedziela juz standardowo cwiczenia + siatkowka. I trzeba spac, bo jutro do pracy na osma…

    Maz jak zwykle tylko piatki pamieta :P w sumie to dobrze, ze przynajmniej pamieta :P a warto wspomniec, ze we wtorek byly mikolajki i od tego dnia w  mieszkaniu cieszy oko juz po raz trzeci nasza pikna, choc sztuczna – choineczka :)

  • Coraz blizej swieta

    Oficjalnie wkroczylismy w okres swiateczny. Filmy swiateczne w telewizji, muzyka swiateczna w biurze, imprezy swiateczne w toku i przygotowaniach, niedzielne korki na drogach – m-a-s-a-k-r-a.

    Wiec w poniedzialek Gosia na chorobowym probowala sie leczyc z chorobska weekendowego. Udalo jej sie to o tyle, ze we wtorek spedzila 14 godzin w pracy. Ale chrycha ciagle… W zwiazku z jej dlugimi godzinami ja musialem porobic troche w domu. Poprasowalem kosmicznym zelazkiem, gotowalem i w ogole calkiem niezlym mezem chyba bylem. I caly czas jestes :)

    W srode mielismy zaplanowana wizyte inzyniera z British Gas, ktory musial odnowic jakis certyfikat gazowy. Ze wzgledu na godziny musielismy sie zgodzic, zeby troche czasu poczekala  na niego wlascicielka mieszkania. Na szczescie nasze prowizoryczne naprawy podlogi i ogolny porzadek sprawily, ze dostalismy podziekowania za dobra opieke nad mieszkaniem. A certyfikat zalatwilismy bez problemow.

    W piatek natomiast zorganizowalismy mieszkanowa impreze swiateczna. Zaczelismy w 6 w mieszkaniu z szybka dostawa imprezowego zarcia, pozniej przenieslismy sie do swietnego pubu Four thieves z calym pokojem gier – VR, zdalnie sterowane wyscigi samochodowe, mini golf, stare maszyny do gier. Super miejsce. A na koniec przenieslismy sie do klubu The Swan. Podobno straszny, ale otwarty dlugo i Gosi bardzo podobal sie snieg wytwarzany z piany. I impreza byla calkiem ok, wrocilismy ostatni kolo 4 nad ranej do domu. Z tego wzgledu w sobote w zasadzie nie ruszylismy sie z lozka. 15327552_1305880306130101_488767190_n15356818_1305881276130004_2007881415_nshares-58d83d86-7f3c-42d0-8e31-1d6f9d9efec0shares-149cfccb-e736-4915-8108-692a0c99ee48

    Dzisiaj natomiast ruszylismy sie na zakupy, czego bardzo szybko pozalowalem. Gosia kupila jakies prezenty dla dzieci, kartke dla Ani i bluzeczke i sukienke. Ciekawe kiedy zalozy, bo do tej pory na imprezy zakladala w zasadzie jedna… Zakupy odrobine sie przedluzyly, a powrot do domu przedluzyl sie jeszcze bardziej. Droga ktora na piechote da sie zrobic w pol godziny my autobusem jechalismy prawie godzine… Na szczescie na siatke z niewielkim spoznieniem udalo mi sie dotrzec.

    A po siatce nadeszla pora na podlizywanie sie Mattowe, zorganizowal nam kolacje meksykanska. I wyszlo mu to znacznie lepiej niz jakiekolwiek desery – naprawde smaczne.15301290_1305882679463197_283043978_n

  • Winter Wonderland

    I kolejny tydzien i kolejne dziecko. We wtorek Ani urodzila sie Hania. Podobno jak mamusia, z niewielkimi zawirowaniami  pojawila sie na swiecie i jak zwykle Gosi wlaczylo sie ze ona tez tak chce.

    15216178_1296942607023871_1345776948_o

    W srode Gosia dostala wolne co nie przeszkodzilo jej wyrobic wiecej godzin w tygodniu ode mnie i zarobic slicznej sumki. Umozliwilo jej to 13 godzin spedzonych w czwartek, po ktorych wrocila calkiem wykonczona.

    Od piatku zaczal sie szal zakupowy – Czarny Piatek spowodowal ze wszyscy zaczelismy na potege wydawac kase. Mieszkanie powiekszylo sie o nowa konsole do gier, Gosia zazyczyla sobie nowego zelazka i obieraczki do ananasow i czegos na rzesy i dzisiaj jeszcze nowych sukienek.

    A sobote zaczelismy od wakacji. Juz wczesniej chyba wspominalem, ze Gosia na moje trzydzieste urodziny zaproponowala wyjazd w cieple kraje. Wymarzyla sobie Malediwy, ale te niestety odpadly ze wzgledu cenowych (5 tysiecy funtow za tydzien pobytu nie wliczajac lotow to jednak majatek). I w sobote udalo sie zarezerwowac wakacje na wyspach kanaryjskich. Blizej, taniej i do tego europejskie zwyczaje pozwola Gosi spokojnie chodzic po plazach topless :D

    Zakonczylismy natomiast sobote w londynskim Winter Wonderland – wielkim tematycznym parku rozrywki ktory co roku stawiany jest w Hyde Parku. Wybralismy sie w szostke – my z Gosia, Rich z Vicky i Matt z Katie (mozliwe, ze dziewczyna). Wypilismy morze grzanego wina, pojezdzilismy na kolejkach gorskich, posmialismy sie, zjedlismy i wrocilismy do domu. I plan byl, ze Gosia w rewanzu za zeszly tydzien ubierze sie w sukienke ktora miala i pojdziemy tanczyc, ale znow sie rozlozyla. Tym razem nie z powodu alkoholu, a choroby – cos ja dopadlo i cala niedziele spedzila pod kolderka w lozku. Matt spedzil caly dzien przed konsola. I tylko ja dosc aktywnie, bo pomachalem troche sztanga i jak zwykle wybralem sie na siatke. I dumnym z siebie, zeby tylko chociaz efekty bylo widac.15231592_1296940603690738_966591637_o15215900_1296940623690736_915053000_o

  • Ostatni raz z dwojka z przodu

    Najpierw tydzien, z ktorego niewiele pamietam. Bylo jakies kino, byla praca. O, wymienilismy tylko 10 tysiecy funtow na ponad 50 tysiecy zlotych. To juz calkiem przyjemne oszczednosci ktore zostana przeznaczone na kupno dzialki. Aby teraz tylko Gosia dalej dobrze zarabiala to kolejne wymiany powinny nam sie dosc szybko kumulowac.

    W pracy w piatek odspiewali mi Happy Birthday, dostalem ciasto i zaczal sie weekend. W sobote wybralismy sie we czworka na urodzinowa pizze, a dalej w planach mialo byc picie i zabawa w klubie. Niestety – po pierwsze zabawa w klubie bylaby bez nowo zakupionych sukienek (bo niby tylko na wyjscie we dwoje…), po drugie do zadnej zabawy i tak nie doszlo, bo Gosia sie calkowicie ululala i juz o 22 spala twardym snem. No i mi sie impreza skonczyla wczesnie, no bo przeciez bym jej nie zostawil. Zalatwila mnie na cacy, nawet Rich nastepnego dnia mowil, ze cos mi wisi z powodu swojego przedwczesnego odpadniecia (i to do tego w moje urodziny). W niedziele jak juz wstalismy to w 6 (bo bylismy my, byla dziewczyna Richa i jej kolezanka) poszlismy na sniadanie do Jacka, a na wieczor Rich przygotowal pieczona kolacje. Chyba chcial zapunktowac – i udalo mu sie to!

    urodziny