Perturbacje z robotą zakończone “niepowodzeniem”. Mimo bardzo dobrego wrażenia, dobrze napisanego testu kompetencji i ogólnie ochów i achów firma nie zdecydowała się mnie przyjąć, zostajemy więc na starych śmieciach. Przynajmniej zostawili dobre końcowe wrażenie i zapowiedzieli, że przeleją mi trochę kasy za to, że traciłem swoją na dojazdy do nich. Koniec końców wychodzę na plus.
Jako, że jakoś nikt nam się nie zapowiadał w odwiedziny to postanowiliśmy samo sobie gości sprowadzić, co zaowocowało kupieniem biletów na weekend majowy Karolowi i Martynie (w ramach prezentu ślubnego fundujemy im częściowo podróż przedślubną). Między innymi w związku z tym, w przyszłej paczce zapomogowej znajdzie się też wódka – Gosia będzie miała czym się upić.




