Znowu zrobiliśmy ciasto, ale tym razem nie zeżerliśmy go przynajmniej w jeden weekend, zostało trochę na przyszły tydzień.
Postanowiliśmy przyjąć Piotrka też na ten weekend kiedy będzie Beżyk z Magdą – trochę ciasno będzie, ale myślę że jakoś się pomieścimy. Pod warunkiem, że uda nam się pożyczyć od kogoś materac.
A propos gości, wykorzystując doświadczenia z wizyty Martyny i Karola, umówiłem się już z Piotrkiem i Beżykiem na nieoficjalną wymianę waluty. Będziemy potrzebowali sporo gotówki do Polski i dzięki temu praktycznie wszystko załatwimy taniej niż w kantorach.
Weekend minął na sobotnich szybkich letnich zakupach w Kingston i niedzielnych grillowaniach u szefostwa. Zakupy zaowocowały paroma prezentami, spodenkami i skarpetkami i spódniczką Gosi. A grill zaowocował lekkim wstawieniem Gosi, niezłą wyżerką i sporą ilością gadania i śmiechu.
W przyszłym tygodniu prawdopodobnie kupimy bilety na święta do domu, z przesiadkami, ale to jedyne wyjście żeby nie spłukać się na tych biletach całkowicie.




