Category: Uncategorized

  • Mikołajki

    Cały tydzień orbitował wokół nowego domu/mieszkania. Przycisnęło Richa przede wszystkim, bo tylko do 9 grudnia miał mieć dach nad głową u Anny. No i znaleźliśmy mieszkanie z 3 sypialniami w Clapham Junction. Lokalizacja fajna (bo blisko centrum), mieszkanie też fajne (przestronne, 2 łazienki) tylko cena trochę wysoka. Ale udało się zmieścić w naszym limicie 900 funtów za miesiąc za pokój + przewidywane rachunki w wysokości około stówki sprawią że ogólnie zaoszczędzimy sporo.

    Zaczynamy też czuć presję świąteczną. Nastąpiły losowania tajemniczych Mikołajów w pracy i w rodzinie. W pracy wylosowałem Rachel i po tournee sklepowym zakupiłem jej kulę ósemkę (tę z rodzaju odpowiadających na pytania). W domowym losowaniu dostałem żonę, więc przekroczę trochę limity i dostanie zaaprobowany przez siebie zestaw biżuterii.

    Z racji Mikołajek cały weekend spędziliśmy na zakupach. Gosia mnie ubrała w spodnie, bokserki i koszule, sobie kupiła parę bluzeczek (i tak naprawdę seksownych) – teraz muszę jej tylko dokupić równie seksowne spódniczki.

    A u mnie wiecej godzin w pracy, Karolina chyba powoli wraca do pracy w biurze, to oby tak dalej :) a i strach przed egzaminem z angielskiego zakoczony z pozytywnym skutkiem :) Reasumujac stwierdzam, ze jest dobrze, oj dobrze jest :) 

  • A gdzież ten port?

    A portu ni ma! W środę mi usunęli i już nie mam guzika na piersi. Okupiłem to tylko 7 godzinami czekania w szpitalu… siedziałem tam od 6 rano, wzięli mnie o 13. Służba zdrowia jest jednak wszędzie taka sama. Dostałem port na pamiątkę, wziąłem sobie 2 dni wolnego i teraz tylko Gosia mi mdleje z wrażenia jak chcę, żeby mi pomogła przy opatrunku. A ten znowu malutki, że mam nadzieję, że w ciągu dwóch tygodni w ogóle o nim będę mógł zapomnieć.

    Sprawa domowa idzie do przodu, ale w innym wymiarze. Przepisy nas przerosły i musieliśmy zrezygnować z 5 sypialnianego domu. Niemożliwe okazało się znalezienie domu w którym właściciele chcieliby tylu wynajmujących (głównie ze względu na porąbaną licencję HMO). W związku z tym szukamy już tylko 3 sypialni w cztery osoby – Matt, Rich i my. W weekend obejrzeliśmy z Gosią 3 domy, jeden bardzo nam się spodobał – jedynym problemem może być wielkość sypialni Matta, jest tak malutka że możliwe że będziemy musieli z niego zrezygnować. Okaże się prawdopodobnie jutro, na lunchu spróbuję załatwić oglądanie. Z pozostałych dwóch domów jeden odpadł w przedbiegach, a drugi przegrywa z tych najfajniejszym. Z tym, że ma większe sypialnie, więc może się okazać, że jednak jego będziemy brać?

    W przyszłym tygodniu mam kolejną kwartalną ocenę u Hallerów, prawdopodobnie też w przyszłym tygodniu pójdę (pójdziemy?) do nich na pizzę pogadać trochę o ewentualnym otwarciu biura w Polsce. I może będzie okazja żeby z fajną robotą wrócić!.

    Weekend spędziłem pisząc malutką aplikację internetową która umożliwiłaby nam w łatwy i prosty sposób wylosować uczestników zabawy świątecznych prezentów. Mamy w końcu XXI wiek, kto to słyszał żeby losować karteczkami i pokazywać wyniki na Skypie?!

  • Stary się robię

    W czwartek obchodziłem 28 urodziny. Jeszcze 2 latka i trzydziecha na karku. I weź człowieku się zapieraj, że Ty ciągle młody. Bo jestem, się staro nie czuję! Życzeń nadostawałem, w pracy mi zaśpiewali Happy Birthday i zaśmiewali się słuchając Sto lat. W sobotę przyszli Renia z Damianem i Ola z Michałem pod pretekstem urodzin, żeby pogadać, popić i zjeść. I popili, Gosia sama z Damiana wydudniła litrową butelkę wódki. I wcale nie było z nią później jakoś bardzo źle!

    P1060253

    Poszukiwania domu w dalszym ciągu nie zakończone sukcesem z powodu tych idiotycznych przepisów HMO. Ludzie mówią, że w Polsce przepisy głupie, niech spróbują wynająć w parę osób dom tutaj… A znaleźliśmy lokum dla nas idealne. Blisko pracy, w świetnej okolicy i z darmowym dostępem do basenu, siłowni i jacuzzi! Chcemy je tak bardzo…

    W czwartek dostałem telefon ze szpitala, zapisali mnie na zabieg wycięcia portu na środę. We wtorek mam jakieś badanie przedoperacyjne, w środę zabieg. Tydzień będzie krótszy, na pewno 2 dni wolne, a jak z resztą to się zobaczy jak się będę czuł.

  • A może jednak dom?

    Ogromne trudności w znalezieniu mieszkania spowodowały, że zaczęliśmy się zastanawiać nad innymi opcjami. Okazało się, że Rich i Matt już szukają razem mieszkania, niedługo zaczyna pracę Alex, a jeśli do tego podłączymy się i my to możemy dość tanio wynająć cały dom. Chłopaki okazali się też chętni do takiego rozwiązania dlatego w sobotę odwołaliśmy wszystkie wizyty w mieszkaniach – co było mile widziane również ze względu na pogodę pod psem i internet zaczęliśmy przeszukiwać pod kątem domów.

    Mamy już kilka możliwości, myślę że od jutra spróbujemy umawiać się na oglądanie wspólne. Problem widzę tylko jeden, mają tutaj jakiś idiotyczny HMO License, co oznacza że w przypadku mieszkania w jednym domu w więcej osób dom musi spełnić jakieś dodatkowe warunki… Zobaczymy, czy będziemy mogli coś na to poradzić.

    Oprócz tego w piątek dowiedziałem się, że 9 listopada powinienem mieć usunięty port. Podobno próbowali się do mnie dodzwonić i podobno wysyłali list. Nie odebrałem żadnego telefonu ani listu. Mają do mnie zadzwonić w poniedziałek ze szpitala i spróbować umówić na inny termin.

    Sylwester szykuje się u Kuby. Filip z Dominiką się nie mogą zdecydować, Miłosz z Olą nie wiedzą, Martyna z Karolem też nie, reszta dziewczyn już w ciąży, Maliny też w ciąży i pracy, Kuba coś myśli o organizacji u siebie. I niby znajomych sporo, ale jakoś chętnych do zabawy nie ma. Próbujemy jeszcze, ale może się okazać, że pobawimy się w bardzo niewielkim gronie u Kuby właśnie.

    A ja dzisiaj zostałem wysłany do sklepu w celu zaopatrzenia Gosi w alkohol po przecenie. Wsiadłem w autobus i przywiozłem 2 butle ginu, jedną butlę mleka, trochę cydru dla siebie i zająłem się robieniem obiadu. A teraz muszę pozmywać naczynia. Dobrze, że przynajmniej wieczór zapowiada się ciekawie :>

    Na sobotę bylismy też zaproszeni na imprezę urodzinowa Oskara, alem wręczyla mu prezent wczesnej i na kinder party ostatecznie nie poszlismy. Z Harusiem mam już więcej zachodu, bo raczkuje jak gupi i przez górne zęby wygląda jak wampirek :) Poza tym w szkole straszą egzaminami, że niby tuż tuż… ale w glowie mi, ze Swięta tuż tuż i prezentów calą masę trzeba wymyslic… i kasy wydac na nie lacznie krocie….           ale teraz to należy dalej winkowac i się relaksowac ^^