Category: Uncategorized

  • To co robimy?

    No po pierwsze to chyba roztapiamy sie. To z powodu niesamowitych temperatur panujacych w Londynie. Od paru dni oscyluja w okolicach 30 stopni, a weekend nawet powyzej trzydziestu. Radzimy sobie dzieki wentylatorowi i lodom. Ale jest ciezko

    Po drugie to sie czerwienimy. Bo w sobote namowilem Gosie na pojechanie ze mna na siatke. Znaczy ja na siatke, a Gosia na opalanie. Spedzilismy tam 3 godziny po ktorych Gosia wrocila spieczona jak raczek. I ma nadzieje, ze jednak zbrazowieje, a nie zrzuci te skore ;)

    I troche sie tez wkurzamy. Ja chyba najbardziej na pieprzonego Ryanaira. Cholernicy zmienili algorytmy i rozsadzaja bilety kupione w jednej rezerwacji, zeby trzeba bylo placic za siedzienie obok siebie. Oczywiscie nie zaplacilismy i jakos nam udalo sie przesiasc, ale wkurzenie jest niesamowite…

    Przeprowadzamy sie tez, bo nasza oferta wynajmu zostala zaakceptowana. Na poczatku sierpnia zamieszkamy na 9 pietrze apartamentowca. Wielkie mieszkanie, bardzo ladnie wygladajace. Mamy tylko nadzieje, ze mieszkanie z Matem i Katie sie nam nie odbije…

    Psujemy sie… bo wlasnie przed chwila wyglada na to, ze padla mi komorka. W miedzyczasie pisania probuje ja naprawiac, ale nie wiem, czy bedzie jakis skutek…

  • Rośniemy

    Chyba wrócimy z Polski parę kilogramów ciężsi… W sobotę fastfoody z powodu podróży, w niedzielę obiad komunijny taki że ciężko się było ruszyć, a nawet dzisiaj jakoś tak dużo wszystkiego. I jeszcze nie koniec, bo wieczorem do teściów na schabowe i bimber… Za to po powrocie chyba dieta, bo według Gosi sześciopaka bez diety się nie zrobi. No to się będziemy razem męczyć…

     

    Poszukiwania mieszkań z pewnymi sukcesami, oglądaliśmy bardzo duże mieszkanie w wieżowcu zaraz obok nas. Wychodzi że w budżecie, powierzchniowo fajne, tylko obecni lokatorzy sprawiają problemy. Ale mamy nadzieję.

    Z poszukiwań miejsca do życia rozpoczęliśmy również​ oglądania działek w Polsce. W niedzielę wieczorem pojeździliśmy, dzisiaj też. Trochę opcji odrzuconych, trochę znalezionych, no i oczywiście dalej zostaje możliwość wybudowania się w Liskach. Co ma chyba nawet więcej plusów niż minusów. Nie możemy się tylko zdecydować czy te plusy to bardziej dodatnie od tych minusów.

    Pisanina z komórki niewygodna więc na tym zakończę i może coś więcej w niedzielę za tydzien.

     

  • Bezszfwowy tydzien

    Gosia tydzien spedzila w domu, bo Karolina z markiem i dzieciakami pojechali na wakacje. Pogotowala, pochodzila na zakupy, pocwiczyla i jakos tydzien zlecial.

    Normy kinowe wyrobilismy z nawiazka bo bylismy na 3 seansach, prawdopodobnie znalezlismy mieszkanie – tanie, w dobrej lokalizacji, z fajnymi pokojami i dodatkami.

    Oprocz tego w zasadzie bardzo standardowy tydzien i weekend – lacznie z nieodlaczna klotnia o stanik zony…

  • Row, row, row your boat

    Tydzien, jak tydzien. Troche pracy, sporo cwiczen i biegow z obu stron. W srode skonczylismy lige siatki ostatnim przegranym meczem – ostatnie miejsce gwarantowane. Ale co sobie pogralismy to pogralismy.

    Pracy dla Gosi na kolejny tydzien nie bedzie, bo szefowie pojechali na tydzien wakacji. W biurze troche luzniej, obiadki po powrocie i zona mocno cwiczaca.

    Jako, ze ostatni tydzien mielismy iscie tropikalna pogode po 28 stopni i pelne slonce mielismy bardzo ambitne weekendowe plany na podroz rowerowa do Guildford. Niestety, standardowo dla pogody brytyjskiej na weekend zamiast tropikow juz mielismy deszcze. Dobrze chociaz, ze sobota jeszcze udana, wiec zrealizowalismy tylko przejazdzke lodka wioslowa po Tamizie z Richmond. Krotki dystans i bardzo przyjemny lunch przy brzegu.

    A wieczorem Gosia zrealizowala obietnice urodzinowa i wybrala sie ze mna do klubu w krociutkiej sukience. Prawdziwa seks bomba z niej byla.