Category: Uncategorized

  • Cisza przed…

    …wakacjami! Nie wiem czy przyszly wpis uda sie zrobic. No chyba ze jakos na tablecie. Zobaczymy.

    W zwiazku z tym nie dzialo sie nic. Wiemy tylko ze pojawily sie zdjecia ze slubow Oli (I Milosza) i Oli (i Michala), Grzes z Alicja i jakims znajomym przyjezdza na weekend do Londynu (ale ze wzgledu na wyjazd damy rade spotkac sie tylko na cydr w jakims pubie) i standardowa praca, cwiczenia i cala reszta normalnego zycia.

    We wtorek mielismy to prawidlowe Halloween. Dodatkowo byl final Bakeoff. Dodatkowo Matt dostal nowa prace. Tyle okazji, wiec postanowilismy uswietnic je wycietym ananasem swieczka, chinszczyzna na wynos i Carcassonne. 

    Niedziela to Bonfire night. Ale glupi Ci Brytyjczycy. Wieczory spedzilismy na “tarasie” ogladajac fajerwerki i zone. W spodniczce i bez stanika. Alez ona seksi…

    Over and out.

  • Halloween po raz drugi

    Gosiowy tydzien minal pracowicie chociaz nie w pracy. Karolina z Markiem i dzieciakami wybrali sie gdzies na polnoc Anglii na tygodniowe wakacje. Z tej okazji znowu mialem gotowane obiadki codziennie i zupelnie nie narzekalem. Oprocz tego Gosia czas spedzala bardzo aktywnie, sprzatajac, pracujac i cwiczac zeby zrzucic ostatnie kilgramy przed wakacjami (co natychmiast zaprzepascilismy w weekend…)
    Spedzala czas dzielac mieszkanie z Mattem, okazalo sie bowiem ze rzucil prace w Gravytrain (firmie w ktorej zaczal pracowal po LogicSpot). Na szczescie duzo czasu nie szukal nowej i juz od pierwszego listopada zaczyna nowa prace. Na razie wiec problemow z platnosciami nie ma.
    Wtorej dzielila mieszkanie tez ze mna, bo zrobilem sobie okazyjna prace zdalna korzystajac z tego, ze szefow nie bylo w biurze.

    W weekend przyszla pora na halloweenowe imprezowanie. Wieczorem po wypiciu butelki Tii Marii (i czesciowo Baileys) wyladowalismy jak zwykle w Grandzie. Po raz drugi, bo wykorzystalismy stroje z zeszlego roku. Dzieki temu mamy jednak porownanie i wypadamy z zeszlym rokiem znacznie korzystniej, a juz w szczegolnosci Gosia z jej idealnie zgrabnymi nogami.

    Niestety, zywieniowo weeken byl porazka. W sobote po przepysznym indyku (to bylo zdrowe), tak strasznie zawiedlismy z silna wola i wyladowalismy z lodami, ciastkami, herbatnikami na wieczor. A po imprezie na kacu z dowiezionym McDonaldem…

    Na szczescie udalo nam sie (znaczy mi) odrobinke powalczyc z roznymi rzeczami czekajacymi na dokonczenie. Skonczylem w koncu montowanie filmiku z Rough Runnera i ciagnac serie dorobilem szybki film z wioslowania po Tamizie. Pouczylem sie troche. Ale jednak wieksza czesc dnia zostala spedzona przed tv ogladajac Gold Rusha, Dine with me, Four in a bed, Masterchefa i grajac na tablecie w Fallouta. Straszne.

  • Trzydziesci procent

    Tyle wlasnie posiadamy naszego mieszkania, bo w tym tygodniu wplacilismy druga rate. Jeszcze dwie trzecie. Duzo.
    Oprocz tego w tygodniu Gosia wyrobila sporo godzin z powodu wyjazdu Karoliny na pogrzeb dziadka do Polski. Ja wyrobilem godzin tyle ile normalnie.
    W srode po pracy wybralismy sie do Ikei we czworke. Zakupy tylko drobiazgowe, bez zadnych mebli (bo nie weszlyby do samochodu). My wizyte zakonczylismy z dwoma kompletami poscieli, jakimis miskami promocyjnymi i innymi pewnie niezbyt potrzebnymi rzeczami.
    W piatek w koncu udalo sie zorganizowac wyjscie firmowe. Jakis czas temu w ankiecie wygral paintball i po paru miesiacach organizacji zfinalizowalismy wszystko. Bylo swietnie i okazja do postrzelania do ludzi dawala bardzo duzo satysfakcji. Szkoda tylko, ze oni mogli strzelac tez do mnie.
    Zaraz po paintballu (z niewielka przerwe na probe naprawienia strony klienta) z Richem wrocilismy do nas. Popilismy troche i wyladowalismy w pubie w Clapham Junction na troche tancow.


    Weekend znowu na leniu. W sobote siatkowka, w niedziele wyjscie do kosciola. Ale oprocz tego czas spedzony przed telewizorem, Masterchefem, konsola i Goraczka Zlota. Nie narzekam nic, a nic ;)

  • Elektronika

    W ciagu ostatnich dwoch tygodni zaopatrzylismy sie w elektronike na lata. Po pierwsze w koncu udalo mi sie kupic nowy telefon (to chyba jeszcze w poprzednim tygodniu, ale zapomnialem wspomniec). Czekalem na premiere nowego Pixela, ktory mocno mnie rozczarowal i ostatecznie znowu kupilem uzywke. Poprzedniego Pixela. A “oszczedzone” pieniadze natychmiast sobie poszly. Na konsole i na tablet. Jedno w ramach relaksu, drugie w ramach prezentu swiatecznego. Dobrze chociaz, ze telewizor ze smietnika.

    Poza tym warte wspomnienia jest jedynie wyjscie na drinki. Niestety, ale firme zdecydowala sie opuscic Helena i w srode poszlismy do Orange Tree zeby ladnie ja pozegnac. Jej odejscie spowodowalo rowniez zaprzestanie moich praktyk biurowych, gdyż to głównie ona wynajdowała i koordynowała moje zajęcia… 

    A weekend? Lenie z nas i nic nie zrobilismy oprocz mojego wyjscia na siatke w sobote i niedzielnej podrozy do Putney do kosciola.