Ogromne trudności w znalezieniu mieszkania spowodowały, że zaczęliśmy się zastanawiać nad innymi opcjami. Okazało się, że Rich i Matt już szukają razem mieszkania, niedługo zaczyna pracę Alex, a jeśli do tego podłączymy się i my to możemy dość tanio wynająć cały dom. Chłopaki okazali się też chętni do takiego rozwiązania dlatego w sobotę odwołaliśmy wszystkie wizyty w mieszkaniach – co było mile widziane również ze względu na pogodę pod psem i internet zaczęliśmy przeszukiwać pod kątem domów.
Mamy już kilka możliwości, myślę że od jutra spróbujemy umawiać się na oglądanie wspólne. Problem widzę tylko jeden, mają tutaj jakiś idiotyczny HMO License, co oznacza że w przypadku mieszkania w jednym domu w więcej osób dom musi spełnić jakieś dodatkowe warunki… Zobaczymy, czy będziemy mogli coś na to poradzić.
Oprócz tego w piątek dowiedziałem się, że 9 listopada powinienem mieć usunięty port. Podobno próbowali się do mnie dodzwonić i podobno wysyłali list. Nie odebrałem żadnego telefonu ani listu. Mają do mnie zadzwonić w poniedziałek ze szpitala i spróbować umówić na inny termin.
Sylwester szykuje się u Kuby. Filip z Dominiką się nie mogą zdecydować, Miłosz z Olą nie wiedzą, Martyna z Karolem też nie, reszta dziewczyn już w ciąży, Maliny też w ciąży i pracy, Kuba coś myśli o organizacji u siebie. I niby znajomych sporo, ale jakoś chętnych do zabawy nie ma. Próbujemy jeszcze, ale może się okazać, że pobawimy się w bardzo niewielkim gronie u Kuby właśnie.
A ja dzisiaj zostałem wysłany do sklepu w celu zaopatrzenia Gosi w alkohol po przecenie. Wsiadłem w autobus i przywiozłem 2 butle ginu, jedną butlę mleka, trochę cydru dla siebie i zająłem się robieniem obiadu. A teraz muszę pozmywać naczynia. Dobrze, że przynajmniej wieczór zapowiada się ciekawie :>
Na sobotę bylismy też zaproszeni na imprezę urodzinowa Oskara, alem wręczyla mu prezent wczesnej i na kinder party ostatecznie nie poszlismy. Z Harusiem mam już więcej zachodu, bo raczkuje jak gupi i przez górne zęby wygląda jak wampirek :) Poza tym w szkole straszą egzaminami, że niby tuż tuż… ale w glowie mi, ze Swięta tuż tuż i prezentów calą masę trzeba wymyslic… i kasy wydac na nie lacznie krocie…. ale teraz to należy dalej winkowac i się relaksowac ^^