Category: Dzienniki Londynskie

  • 30 kilometrow

    U mnie w pracy spokoj. U Gosi troche mniejszy bo u szefow remont w pelni. Na tyle przeszkadzajacy, ze z dzieciakiem do nas do mieszkania na przedpoludnia sie zjawiala. A potem czekanie do weekendu.
    W piatek wieczorem zjawily sie u nas Dominika i przyjaciolka Patrycja. Pierwszy raz w Londynie, wiec wiadome bylo co obejrzymy. Ale tez i pierwszy raz goscie przyjechali tak przygotowani – Domi miala pelna mape punktow ktore chce odwiedzic. Szkoda tylko, ze bylo ich tyle, ze w ciagu dwoch dni zrobilismy 30 kilometrow na nogach. Ale obejrzelismy chyba wszystko (z dodatkami)
    Jak im powiedzialem, fajnie tak chodzic z kims kto interesuje sie architektura, bo nie trzeba nigdzie wchodzic – wystarczy obejrzec z zewnatrz. Niestety na zewnatrz nie moglismy spedzic zbyt duzo czasu, bo cala sobote mzalo, a cale przedpoludnie niedzielne lalo. Ale od czego sa muzea?
    Teraz dziewczynom zostalo tylko nadprogramowe Greenwich i programowe Notting Hill do obejrzenia jutro – juz z sama Gosia jako przewodnikiem.
    A wieczory spedzamy grajac w nowy prezent – obrazkowych Tajniakow. Ale nam przypasowaly! No i troche eksplodujacych kotkow i sporo alkoholu

  • Kolejny weekend ze szwagrem

    W ciagu tygodnia nie dzialo sie wiele. Ot praca praca. Gosi niestety troche mniej pracy, bo Harry zaczal 2 dni w tygodniu chodzic do szkoly. Nie wiemy jeszcze czy teraz juz do grudnia bedzie pracowala tylko 3 dni tygodniowo, czy moze jednak uda sie troche dluzej…
    W piatek rano musialem jechac do Clapham na mierzenie cisnienia. Podczas ostatniej wizyty u onkologa okazalo sie, ze chemia moze powodowac pozniejsze problemy z cisnieniem i trzeba je monitorowac. No to kupilem nam tez aparat do mierzenia cisnienia i miejmy nadzieje, ze wszystko wyjdzie dobrze.
    W niedziele mielismy plany wypadu na Escape Room z nasza grupka, ale sie cos posypalo. Michael z Ellen przestali sie odzywac – po czesci pewnie z powodu posiadania nowego szczeniaka, po czesci bo wypadl i pogrzeb w Portugalii. Mimo wszystko… nieladnie tak.
    W zamian w sobote wieczorem wpadl do nas Robert. Ululali sie z Gosia po rowno, zadne nie pamietalo jak poszlo spac. Wyszlo, ze z calej trojki to ja mialem najtwarsza glowe, bo czulem sie bezproblemowo. Wczesniej w sobote wybralismy sie do Kingston – z racji zblizajacej sie gali musialem wynajac smoking i kupic sobie buty. Troche mnie bedzie kosztowal ten wieczor.
    Dzisiaj skonczylem (W KONCU) przerabianie filmu w wyprawy do Szkocji. Wyszlo 8 minut – ale ile godzin spedzonych. I jeszcze prawie przyprawilo mnie to dzisiaj o zawal, bo cos nie zadzialalo i przez chwile myslalem, ze stracilem cala swoja prace.
    Szkoda tylko, ze tyle jeszcze tych filmow do obrobienia zostalo…

  • Sie zyje na salonach

    W ciagu tygodnia praca, praca. Obydwoje na pelny etat. Pogoda sie zrobila taka nijaka i chyba z tego powodu jakos w srode zlapalem jakiegos wirusa i przeziebienie. W sobote caly dzien spedzilem pod dwoma kocami i czujnym okiem zony – i na niedziele juz wstalem prawie zdrowy. Na szczescie, bo czekaly na nas salony palacu Buckingham. Poszlismy troche wczesniej obejrzec uroczysta zmiane warty, a pozniej pochodzilismy po tych wnetrzach. Niesamowite po prostu. Te zyrandole, sufity, zdobienia. Przepiekne po prostu. Tylko niestety zdjec nie mozna bylo robic. Chociaz moze z drugiej strony to i dobrze, bo znowu sie opuscilismy w ich przebieraniu – i obrabianiu filmow. Moze kiedys przysiadziemy.

  • Podwojnie certyfikowany

    Udalo sie! W piatek rano, o wlos zdalem certyfikat Magento 2 Professional Developer. Pierwszy w firmie, bonusik wpadnie – juz obiecany na nowy telewizor. Sie ciesze bardzo, bo nawet jesli w Polsce z LogicSpot nie wyjdzie, to z certyfikatem mam jeszcze wieksze szanse zahaczyc sie w jakms fajnym projekcie/firmie.
    W sobote dla uczczenia poszlismy na pizze w Kew, a wczesniej pojechalismy do Kingston ostrzyc mnie kolejny raz. W niedziele rano tradycyjnie krotki spacerek po chleb na rynecznku Kew, a pozniej kolejny raz podeszlismy do zupy cebulowej, tym razem w lzejszej wersji ktora znacznie bardziej odpowiada Gosi. A mi obojetne – i tak jest pyszna. Pojechalem tez na siatke na chwilke.
    Niestety, wiekszosc soboty i czesc niedzieli spedzilem na pracy. Wpadl nan spory projekt w firmie i razem z normalna praca nie mamy wystarczajacej ilosci programistow, zeby dostarczyc wszystko. Dlatego zostalismy poproszeni o pociagniecie pracy projektowej po godzinach. Na szczescie platnej dodatkowo, wiec bardzo narzekac nie musze.
    I jeszcze z zeszlego tygodnia zapomnialem wspomniec, ze wreszcie udalo sie opchnac Guitar Hero. Poszlo za okolo polowe ceny po miesiacu oczekiwania. Troche zalujemy, ale nie chcielismy sie zostac z tymi kontrolerami i tylko kilkoma piosenkami do grania…