Category: Dzienniki Londynskie

  • Ot, takie zycie

    Powolutku, bez pospiechu i zadnych wiekszych wydarzen.

    Skleroza sprawila, ze w zeszlym tygodniu wpisu nie bylo, ale dzisiaj pamietalem i korzystajac z okazji przerwy miedzy Skypowaniami nadrabiam zaleglosci. Plan z zeszlego tygodnia zostal wykonany i ktoregos wieczoru baloniki na hel posluzyly na kilka minut dodatkowego smiechu i wspolnego popiskiwania.

    Roweru nie bylo, bo znowu jakies katarzysko mnie dopadalo – odpornosc niska i temperatura tez niska sprawiaja ze rower mi odrobinke bokiem wychodzi. Ale nie zaprzestane i sie wszystko poprawi. Siatka tez jakos idzie do przodu tak ze nawet pare pilek uda sie rozegrac.

    W weekend wybralismy sie do pubu na mecz rugby Anglia – Walia do Richmond. Posiedzielismy w rzece (Tamiza wylala zgodnie z planem i trzeba bylo sie przesiasc na stoliki), popatrzylismy na emocje innych ogladajacych i jak zaczelo sie robic zimno wrocilismy do domciu.

    pub pubb

    A dzisiaj znowu odwiedziny u Renaty i Damiana. Gosia z okazji coraz bardziej stalych godzin pracy zarabia juz za duzo i musi podjac pewne kroki w celu odpowiedniego rozliczania sie (lub nierozliczania sie) z tutejszym fiskusem. Z polecenia u polskiej ksiegowej, ale odwiedzi sama. Dzisiaj wiec musielismy pojechac na rozeznanie terenu. A przy okazji wpadlismy na obiad i niedokonczona partyjke w Monopoly.

  • Gosiowy powrot do rzeczywistosci

    Wpis poniedzialkowy, bo maz wczoraj zapomnial zrobic :P No wiec tak:

    Moj powrot do pracy okazal sie byc znosny :) daje sobie rade bezproblemowo a takze zaczelam spac na boczku :D opuchlizna juz chyba znikla, ranki coraz ladniejsze i tylko Kamil o robienie masazu sie dopomina co i rusz :)  

    Dodatkowo w piatek strzelilo mi 26 wiosen i pomimo 10h pracy, dzien nalezal do udanych. Szefostwo rano odspiewalo Happy Birthdy :) wieczorem podarowalo pyszne ciacho :) a w domu zastalam meza z balonikami na hel :) Jak troche mi sie znudza to pewnie bedziemy wdychac ich zawartosc i mowic cienkim glosem  :) W sobote maz wreczyl piekny bukiecik, zabral na pizze na ktora przylaczyl sie jedyny pozostaly na weekend lokator Rich, a w niedziele zrobilam golabki ktore chlopaki zgodnie chwalili :) Tylko smutnawo troche bylo… (bo kartek poza jedna od Martynki) nie dostalam…

    13059410_1120289761355824_187367237_n13064046_1120289698022497_1676465792_o

     

     

     

     

     

     

     

    Kamila bez zmian, rower, praca, rower, dom :P Mial miec review ale dostal same pozytywne feedbacki i moze za 2 miesiace mu zrobia a moze nie, kto ich tam wie. A  juz za 3tygodnie Wielkanoc i odwiedziny u wujka Tadka :) 

  • Siatkujemy

    W zeszlym tygodniu po raz pierwszy poszedlem na siatke. Niestety, okazalo sie, ze poziom rekreacyjny jest tez poziomem bardzo podstawowym. Na 11 osob, tylko 2 (razem ze mna) kiedykolwiek graly w siate. Pochodze chyba po to, zeby poodbijac troche pilke, ale na nastepny raz zapisze sie na poziom sredni. Oprocz tego od razu po powrocie zaczalem kolejny tydzien rowerowy. Ciezko, ale sie nie poddaje. Do tego chce od kwietnia znowu isc na basen. Gosia sie smieje, ze jej tesciowa nie wybaczy i powie, ze nie karmi jej syna.

    Gosi tydzien dosc leniwy, bo caly nie pracowala. Szybko zdrowieje i juz praktycznie wszystkie rzeczy robi sama. Troche szybciej sie tylko meczy. Ale mysle, ze widok piersi to wszystko usprawiedliwia ;). Juz od jutra zaczyna z powrotem prace, zobaczymy jak pierwszy dzien da jej sie we znaki.

    W pracy na spokojnie, zadan duzo, ale jakos powolutku idzie do przodu. W srode mielismy sniadanie deweloperskie przejete jako spotkanie okolofirmowe – tak duzo zebralo sie spraw ktore wszystkich dotykaly i byly wazne dla calego biznesu.

    W mieszkaniu odrobine mniej spokojnie, Gosia musi trenowac chlopakow w sprawach sprzatania. Na razie sie nie daja, ale prawdopodobnie wprowadzimy dyzury sprzatania. Wtedy juz nie beda mogli sie wymygiwac.

    Mielismy tez pare nowych zakupow. W koncu udalo sie zakonczyc planowany zakup nowego telefonu dla Gosi. Po paru tygodniach perypetii, zwrotow udalo sie w koncu zakupic iPhone 6. Siedzi teraz i gada, gra, robi panoramy i narzeka. Ale cos czuje, ze jej sie podoba. A sobie kupilem pare rzeczy na rower. Nowa lampke i sluchawki. Wiec co zaoszczedzilem na przejazdach, to wydaje na gadzety…

    A o tym, ze wczoraj bylismy na Magical Latern Festival to nic?? A no bylismy! I takie faajne iluminacje swietlne byly :) i choc temperatura niska i ziab taki, ze tylko czapki i rekawiczki ratowali przed odpadnieciem konczyn wszelakich :p  wyprawe nalezy zaliczyc do udanych :)

    13187853_1135935936457873_1292853477_nP1060487P1060461

  • Koniec konspiracji

    Od wczorajszego wieczoru juz z powrotem w Londynasie. Sama podroz przebiegla bez zadnych problemow, zadnych opoznien ani jakos specjalnie wydzierajacych sie w samolocie dzieci :) Tylko maz gapa zapomnial obraczki z wynajmowanego mieszkania i teraz wlasciciel musi pofatygowac sie na poczte i wyslac malzenskiego gpsa.

    Caly ubiegly tydzien minal na moim lenistwie i pracy zdalnej Kamila z przerwa na czwartkowe zdjecie szwow i krotka posiadowke z Dorota i jej facetem zapoznanych przeze mnie w klinice. 

    Wszystko goi sie jak nalezy i o ile maz moj wraca jutro normalnie do pracy, o tyle ja jeszcze sobie tydzien poleniuchuje, bo wysilek fizyczny jeszcze nie jest wskazany. Tylko spac wciaz tylko na plecach moge… i zazdroszcze Kamilowi tego wiercenia z boku na bok :P 

    I wspomne tylko, ze od jutra maz moj zaczyna przygode z siatkowka. To chyba na tyle