Category: Dzienniki Londynskie

  • Pierogarnia

    13453120_1163971700319506_16601795_oTak wlasnie wygladalo wczoraj nasze mieszkanie. W ramach wymiany kulturowej bowiem ostatni weekend minal pod znakiem polskiego jedzenia i czesciowo polskiego alkoholu. Razem z Alicja przygotowalismy sledzia pod pierzynka, zurek i pierogi z miesem (sztuk 156). Wszystko smakowalo, ale wszyscy zgodnie uznalismy, ze zlym pomyslem bylo spotkanie sie w niedziele, bo alkohol lal sie strumieniami. Lal sie na tyle mocno, ze niestety wyszla natura jednego z naszych gosci, ktory mimo posiadania chlopaka w Polsce noc spedzil z Richem… Jak ja sie ciesze, ze mam fajna zone! Ze wzgledu na pierogarnie i naprawde ogromna ilosc pracy wpis dopiero w poniedzialek.

    Oprocz tego tydzien minal mniej wiecej normalnie. Z powodu wyjazdu Karoliny do Polski Gosia miala tydzien wolnego – niestety pogoda zrobila sie prawdziwie Londynska, tak ze az musialem kurtke zakladac… w maju!

    We wtorek w biurze sufit probowal zabic mnie, Richa i Maxa. Budowlancy w Anglii sa po prostu do dupy… A propos Maxa, w czwartek wybralismy sie we czworke na wspinanie. Zabawa fajna, ale dwa kolejne dni byly BARDZO bolesne. W piatek zrobilismy kolejnego grilla – ostatni dzien pracy Maxa i w koncu poznalem jego zone. Bardzo mili ludzie i bardzo szkoda, ze wracaja do domu.

    W sobote wybralismy sie z Gosia do Kingston i cos czuje ze bedziemy tam witac nawet czesciej. Mimo tego, ze teraz mieszkamy dalej… Pojechalismy szukac maszynki do miesa z ktorej jednak ostatecznie zrezygnowalismy. Wrocilismy natomiast z pudlem czeresni i objedzeni nalesnikami. Targ w Kingston jest bardzo fajnym miejscem, az czlowiek troche zaluje, ze nie udalo sie znalezc jakiegos fajnego mieszkania wlasnie tam, by mozna bylo korzystac z targowego uroku czesciej.

  • Rejsy z imprezowym zakonczeniem

    Wspolna narada z zona ustalila co nastepuja: w poniedzialek, wtorek i srode nie dzialo sie nic wartego zapamietania.

    W czwartek w biurze mielismy impreze pozegnalna Maxa i Rachel, Rachel odeszla juz w piatek, Max zostaje na kilka dni dluzej (ale tez sie pakuje i wraca do Szwecji bardzo szybko). Zostalem na pare drinkow, burgera z grilla i porozmawiac, ale ze wzgledu na piatek zmylem sie dosc szybko.

    W piatek dzialo sie znacznie wiecej, szybko urwalem sie z biura i wrocilem do domu szykowac sie na rejs kolacyjny. W domu zastalem juz porzadek, zona po konsultacjach i zmianie ubran 20 razy w koncu zdecydowala sie na bardzo seksowna czarna sukienke noszona bez stanika (ze wspanialym dekoltem). Przez caly wieczor mialem najlepsza laske w zasiegu wzroku.

    Sama kolacja minela bardzo przyjemnie. Jedzienie dobre, alkohol tez niezly, muzyka calkiem ok, widoki najlepsze (bo pierwszy raz z perspektywy rzeki) i pierwszy raz z zona w takiej oprawie. Zdjec mamy mnostwo, Gosia na pewno pozniej uprzyjemni ten wpis kilkoma.13295348_1144582665593200_1599569296_n13296150_1144583218926478_319337552_n13288752_1153811068002236_1453870102_o13282684_1153810968002246_255246416_o13324409_1153813064668703_403233998_o

    Po kolacji nie chcialo nam sie jeszcze wracac do domu, wiec zahaczylismy o Clapham Grand. Pierwszy raz w zyciu, wybralismy sie sami we dwoje na dyskoteke. I bawilem sie naprawde dobrze.

    Sobota zeszla nam na dogorywaniu i konczeniu ogladania wszystkich seriali jakie zaczelismy kiedys ogladac. Niedziela podobnie, oprocz tego, ze tej chwili wlasnie czekamy na jakies chinskie zarcie. Zglodnielismy podczas ogladania filmow…

  • Reaktywujemy sie

    Wydaje mi sie, ze zapomnialem w kilku ostatnich czesciach (a sprawdzac mi sie nie chce) wspomniec o moich problemach z siatkowka. Zakonczylem lige z GoMatmmoth i probowalem sie zapisac na nowa, na srednim poziomie. Z wysilkow nic nie wyszlo, bo z powodu braku chetnych nie otworzyly sie 2 kolejne ligi do ktorych probowalem sie dostac.

    Zaczalem wiec szukac innych rozwiazan i znalazlem otwarte spotkania siatkowkowe, na ktore to chetnych nie brakuje, a do tego tansze od poprzednich. W ostatni wtorek bylem pierwszy raz i zamierzac zostac tam czestym gosciem.

    Gosia 4 dni spedzila w domu, do Karoliny przyjechala tesciowa i zajela sie dziecmi. Gosia miala bardzo ambitne plany lenistwa, ale nie za bardzo jej wychodzily. W poniedzialek zrobila nam wszystkim na kolacje baklazany, a w pozostale dni, a to sprzatala, a to chodzila na zakupy. I tak jakos zlecialo…

    W piatek wrocila do pracy, z przygodami jak zwykle. W Twickenham okazalo sie, ze drzwi w wagonie sie nie otwieraja i dojechala az do Whitton. Na szczescie jakos udalo jej sie wrocic i spedzic “wspaniale” 12 godzin w robocie…

    W piatek dostalem nowy zegarek, bo stary sobie popsulem. Po czym popsulem sobie telefon i tez musialem kupic nowy. Mam nadzieje, ze wystarczy tego psucia na troche…

  • Wszyscy jestesmy europejczykami

    Po obfitujacym w wydarzenia poprzednim tygodniu ten znowu minal spokojnie.

    Przede wszystkim pod znakiem kryzysu malzenskiego z mojej niepodzielnej winy. Obiecalem ze juz wiecej nie dam powodu malzonce i nie sprawie jej przykrosci. Z pomoca mojej silnej woli kolejne wpisy do udowodnia.

    Oprocz tego w poniedzialek po 5 miesiacach od przeprowadzki udalo nam sie uskutecznic wyprawe do Ikei. Nakupilismy wszystkiego. Talerzy, sztuccow, szklanek, patelni, hamakow, krzesel, zaslon… i 100 innych mniejszych lub wiekszych rzeczy. Ale to w koncu za nami.

    13149823_1133252373392896_140691671_n

    Od piatku Gosia na przymusowym urlopie z powodu wizyty tesciowej. Tesciowa staruszka, ale dzieciakami sie zajmie. Chyba, ze nie da rady, wtedy Gosia troszke zarobi. Bo w innym przypadku bedzie gotowac i jak ja znam to wydawac pieniadze na zakupach ;)

    Sobota i caly weekend w zasadzie uplynal pod znakiem europejskiej imprezy i dogorywania po niej. Wieczorem pojechalismy do Anny przygotowac sie przed impreza i pogadac w troche mniejszym gronie. Przed polnoca pojechalismy do Rachel pobawic sie w znacznie wiekszym gronie rownie dziwacznie poprzebieranych osob. Fajnie bylo, alczkolwiek atmosfera i tlum ludzi niezbyt zachecal do tancow. Ostatecznie do domu wrocilismy przed 4 rano, spalismy do poludnia, a wieczor spedzilismy “rodzinnie” ogladajac filmy we czworke.13224104_1136773249707475_762167096_o13214894_1136773209707479_1015868064_omy