Category: Dzienniki Londynskie

  • Takie normalne zycie chyba

    Bo co sie dzialo w ciagu tygodnia. Ciezko bylo do pracy wrocic mimo krotkiej relatywnie bo tylko tygodniowej przerwy. A w pracy sporo sie dzialo – wyrzucili Alexa Suteu, ze wzgledu na brak wynikow pracy, wyrzucili Alicje (my wiemy dlaczego…) i nieoficjalnie dowiedzielismy sie, ze odchodzi Jason. Ale damy rade!

    Z weselszych wiadomosci, Gosia dostala podwyzke, teraz zarabia £12 na godzine i tylko przelicza ile wiecej zarobi kiedy pojdzie do pracy. I wyjdzie sporo wiecej, jesli dalej bedzie wyrabiac ponad etat tak jak w ostatnim tygodniu.

    Weekend zakupy z probami znalezienia sukienki na wesele. Zakonczone sukcesem w niedziele w Kingston – znalezlismy bardzo fajna, seksowna czerwona sukienke. Zaakceptowana chyba przez wszystkich: ojca, matke, Martyne, Richa i na samiutkim koncu mnie i Gosie. Moze pozniej Gosia wstawi zdjecie.

    A ogolnie przygotowujemy sie do kolejnego tygodnia “wakacji” – tym razem Polskich.

  • Krotka przerwa miedzy wakacjami

    Jakos tak sie zlozylo, ze do pazdziernika co miesiac razem z Gosia gdzies jedziemy. Wczoraj wrocilismy z Norwegii, za 2 tygodnie jedziemy do Polski, pozniej we wrzesniu do Wloch i w pazdzierniku znowu do Polski. W robocie narzekaja, bo nie wiedza jak mi sie udalo to uzyskac.

    A propos powrotow, niestety co dobre zawsze szybko sie konczy. Po wojazach norweskich przyszedl czas powrotu do Londynu – na szczescie bez wiekszych przygod. Wojaze niezwykle udane, codziennie robilismy przynajmniej dziesiec kilometrow (z rekordem 17km!) po gorach i bezdrozach ogladajac piekne widoki (wlaczajac Gosie opalajaca sie bez stanika!). Mozna by pisac i pisac o tym co widzielismy, ale wydaje mi sie, ze wystarcza zdjecia. Zrobione w liczbie okolo 2 tysiecy, przefiltrowane do 400.

    13690738_1191745764208766_2286268227018123172_n13726603_1191746284208714_7315511271632276529_n13782255_1191744860875523_8606073042575891541_n13686623_1191746280875381_2623634357552490885_n

    Z radoscia okazalo sie tez, ze Martyna z Karolem razem z nami poleca do Wloch na zwiedzanie i opalanie. Zaczelo sie od zartow, a skonczylo szybkim dzwonieniem do wujka, prosba o urlop i kupnem biletow. I radosc przycmiewia jedynie informacja, ze przy nich Gosia topless sie nie bedzie opalac…

  • Norge!!!

    Tydzien krotszy, bo czterodniowy co nie przeszkodzilo Gosi wyrobic pelnego etatu godzinowego w nianczeniu dzieci.

    W czwartek wybralismy sie na blyskawiczne, przedwylotowe zakupy i do domu wrocilismy z nowymi butami. Zakup jak sie pozniej okazalo idealny, aczkolwiek buty dobre do chodzenia, ale niestety przemakalne.

    W piatek z samego rana wybralismy sie na lotnisko i niestety jak zwykle przy lotach z przesiadkai zalapalismy opoznienie… w Oslo bylismy spozniemi 30 minut, co w normalnych okolicznosciach oznaczaloby bieg do drugiego samolotu. W Norwegii niestety kiedy ma sie bagaz nadawany trzeba go samemu odebrac, a pozniej nadac ponownie, wiec oznaczalo to, ze bylismy spoznieni. Szczegolnie kiedy nasz bagaz zagubil sie na kolejne pol godziny…

    Jedyne szczescie w tej podrozy to fakt, ze udalo nam sie zdobyc miejsca na od razu nastepny samolot i do tego dostalismy vouchery na obiad.

    A juz od soboty intensywne zwiedzanie. Gory, lasy, widoki, pierwsza zlapana ryba, widoki, wodospady, gory, widoki, dziesiatki kilometrow i jeszcze wiecej widokow. No sie nacieszyc nie mozemy…

    13898205_1189801337737999_1935521028_o

    13754501_1191745420875467_1406849568521283724_n13782136_1191744000875609_906535463367362495_nryba

     

  • Piknik

    Zgodnie z ustaleniami tydzien rozpoczelismy w poniedzialek od wypadu do kina z Anna i Jasonem na Now you see me 2. Wczesniej zaszlismy do pubu na pare drinkow i cos do zjedzenia i spedzilismy razem bardzo przyjemny wieczor.

    Jakos nie moge skojarzyc innych wydarzen wartych wzmianki, dlatego przejde od razu do weekendu. W sobote wybralismy sie z Gosia na rowerach na piknik do Richmond Parku. Przyjemna przejazdzka, bardzo przyjemny piknik – szkoda tylko, ze pogoda nie dopisala i sloneczka praktycznie nie bylo. I szkoda jeszcze, ze znowu Gosie zawiodlem wieczorem i jestem na siebie strasznie zly…

    Tjjjja… bo prawdziwa milosc to nie jest idealny, sielankowy zwiazek – bo taki nie istnieje. Jest to relacja pelna klotni i godzenia. Pelna lez i usmiechow… I nawet, gdy jest cholernie ciezko – to nie poddajesz sie, bo wiesz, ze mimo wszystkich przeciwnosci, to wlasnie z ta osoba jestes szczesliwszy niz z kimkolwiek innym… a o to przeciez chodzi… 

    13647059_1172763732775093_474422137_o

    W niedziele wybralismy sie na spacer i przy okazji lapanie Pokemonow (ot nowa gra ;)). Mimo wczesniejszych prognoz sloneczko swiecilo bardzo ladnie i spacer byl przyjemny i pokemony tez sie lapaly.13639964_1172763676108432_243223930_o

    Wieczorem zasiedlismy do ogladania finalu mistrzost europy ktore ku wielkiemu niezadowoleniu Gosi wygrala Portugalia. A Ronaldo jakby byl w poblizu to by dostal z poduszki pewnie.

    Oprocz tego czekamy tylko na wyjazd do Norwegii, zostaly juz tylko 4 dni pracujace i caly tydzien zwiedzania! Mamy nawet alkohol zakupiony :D

    Odmeldowuje sie i nastepny wpis przy dobrych wiatrach w niedziele z Norwegii.