Category: Dzienniki Londynskie

  • Ostatni raz z dwojka z przodu

    Najpierw tydzien, z ktorego niewiele pamietam. Bylo jakies kino, byla praca. O, wymienilismy tylko 10 tysiecy funtow na ponad 50 tysiecy zlotych. To juz calkiem przyjemne oszczednosci ktore zostana przeznaczone na kupno dzialki. Aby teraz tylko Gosia dalej dobrze zarabiala to kolejne wymiany powinny nam sie dosc szybko kumulowac.

    W pracy w piatek odspiewali mi Happy Birthday, dostalem ciasto i zaczal sie weekend. W sobote wybralismy sie we czworka na urodzinowa pizze, a dalej w planach mialo byc picie i zabawa w klubie. Niestety – po pierwsze zabawa w klubie bylaby bez nowo zakupionych sukienek (bo niby tylko na wyjscie we dwoje…), po drugie do zadnej zabawy i tak nie doszlo, bo Gosia sie calkowicie ululala i juz o 22 spala twardym snem. No i mi sie impreza skonczyla wczesnie, no bo przeciez bym jej nie zostawil. Zalatwila mnie na cacy, nawet Rich nastepnego dnia mowil, ze cos mi wisi z powodu swojego przedwczesnego odpadniecia (i to do tego w moje urodziny). W niedziele jak juz wstalismy to w 6 (bo bylismy my, byla dziewczyna Richa i jej kolezanka) poszlismy na sniadanie do Jacka, a na wieczor Rich przygotowal pieczona kolacje. Chyba chcial zapunktowac – i udalo mu sie to!

    urodziny

  • Goraczkuje sie

    Troche zmienilismy nasz standardowy tydzien, bo teraz oprocz pracy dochodza jeszcze dosc regularne wyjscia do kina. Ale nie narzekamy, moze tylko oprocz tego, ze czasami na autobus sie nie chce czekac 20minut i wzywamy ubera…

    Gosia w tygodniu przepracowuje niemozliwe ilosci godzin i nawet biorac pod uwage wolny piatek (bo rodzice Marka przyjezdzali na 6te urodziny Oscara) wyrobila spokojnie swoja srednia, siedzac we wtorek ponad dwanascie godzin. A do tego przed praca i po pracy gotuje i pierze i ogarnia wszystkie domowe rzeczy. No cud zona :)

    Ja sie niestety w piatek doprawilem… Wyszlismy z Mattem pograc w Magica i przez glupie opoznienia pociagowe spedzilem na zimnym dworcu ponad 20 minut. Skutkiem tego ogolne oslabienie i lekka goraczka i wiekszosci dni spedzone w lozku pod kolderka. W wiekszosci, bo nie calkiem na szczescie. W sobote pierwsze zakupy w Wandsworth zakonczone znalezieniem fajnego sklepu z gadzetami, jakims takim kombinezonem dla Gosi i bardzo seksowna bluzeczka.

    Niedziela spacerek do Clapham szukac sukienki. Sukienki nie znalezlismy ktora odpowiadalaby i mi i Gosi pod wzgledem dlugosci i dekoltu wiec zakonczylo sie zakupem dwoch w internecie. I zobaczymy, czy znowu pojda do zwrotu. Osobiscie mam nadzieje, ze nie, bo na zdjeciach wygladaja swietnie.

  • Kulturujemy sie

    Kultura sredniej wysokosci – bo kinowa. W zeszlym tygodniu wspominalem, ze nie wybralismy sie do kina, bo promocji zabraklo a normalne bilety zbyt drogie. W tym tygodniu wykupilismy sobie abonament kinowy. Za rownowartosc 3.5 bileta miesiecznie mamy dwie karty dzieki ktorym mozemy ogladac wszystkie filmy jakie chcemy. No i juz bylismy na Dziewczynie z pociagu i Doktorze Strange’u.

    A propos Dziewczyny w pociagu, to oprocz filmu jestem bardzo dumny z Gosi, bo sama jedna przeczytala cala ksiazke (na podstawie ktorej zekranizowali film) po angielsku i mowi, ze wszystko zrozumiala. I tylko pojedyncze slowa musiala tlumaczyc. Piekna sprawa, teraz tylko musze jej posciagac jakichs nowych ksiazek po angielsku, zeby sie nie odzwyczaila zbyt szybko.

    Ogolnie tydzien minal spokojnie (nastepny pewnie bedzie mniej spokojny w biurze z powodu zachowania Karoliny…), praca, gra w Magica z chlopakami i performance review. Moje pierwsze w ktorych bralem udzial jako ten oceniajacy, a nie oceniany. Chyba nawet niezle mi poszlo.

    W sobote bylo Bonfire Night. W poprzednich latach jakos je zupelnie przegapialismy, w tym roku Rich spytal, czy nie chcielibysmy wybrac sie z nimi do Battersea Park na pokaz fajerwerkow. Imprezke zaczelismy i zakonczylismy dosc wczesnie. Niestety, okazalo sie ze bimber zmogl mocno Vicky (dziewczyne Richa) i ledwo udalo sie dotrzec na czas na fajerwerki, ktorych ona nie pamieta, a Rich przegapil. Pozniej posiedzielismy jeszcze w mieszkaniu gdzie Matt i jego przyjaciel dla smiechu zaczeli sie lac. Gosi do smiechu nie bylo i zrobila sie agresywna, a ja jako ten najtrzezwiejszy musialem uspokajac towarzystwo…

    Trzeba przyznac, ze troche to wkurza. Slysze tylko, ze za duzo wymagam (w kwestii ubiorow zazwyczaj), jestem bezczelny (w kwesti cyckow zazwyczaj), nie kupuje kwiatkow. Szkoda tylko, ze nie slysze jakichs milszych rzeczy kiedy opiekuje sie Gosia, kiedy mnie bije (uspokajanie jej, zeby nie bila chlopakow spowodowalo ze pogryzla i podrapala mnie) albo kaze spadac i nazywa jeszcze gorzej niz bezczelnym. I nawet nie potrafie sie zbytnio wkurzac, bo mi prawie cala zlosc przechodzi w ciagu nocy. Eh…

    a ja Cie kocham najmocniej na swiecie 

    15050442_1281890991862366_810349053_n

  • Strrraszne rzeczy

    Gosi minal tydzien na lenistwie. Czasami sie tylko zastanawialem, jak to mozliwe ze ja bedac w pracy tyle rzeczy zdaze zrobic, a ona mi mowi ze tu kawke wypila, serial obejrzala, cos tam zrobila i jej dzien minal… No, ale udalo jej sie zalatwic samej zdjecie szwow w poniedzialek, wiec teraz straszy tylko blizna.

    Mi tydzien minal na pracy (niespodzianka), spokojnej bez szefow, kupnie GoPro na urodziny i swieta (teraz musimy tylko pojezdzic gdzies, zeby filmy ponagrywac).

    Chcielismy sie wybrac do kina, ale niestety skonczyla nam sie mozliwosc kupowania biletow 2 za 1. I uznalismy, ze troche za drogo nam wyjdzie kupowanie dwoch normalnych.

    W sobote natomiast jak ustalilismy wybralismy sie na impreze Halloweenowa. Wyszly z nas 2 wampiry. Gosia seksowny, a ja na doczepke. Zabawa byla bardzo fajna, Gosia mimo 17cm obcasow nie zaliczyla wywrotki (bo bylo tak duzo ludzi, ze nawet jakby chciala to by nie dala rady). Niedziela leniwa, Gosia na lekkim kacu caly dzien na kanapie, a mi sie udalo na siatke mimo wszystko isc.

    14910504_1280921158624559_6581341342820368308_n30687680565_1ed04c2b06_zgrand