I znowu pomyslu nie mialem jak zaczac wpis… ale tym razem z powodu zbyt duzej ilosci zdarzen. Wiec format troche zmienimy na dzisiaj.
Rowerowo
W poniedzialek udalo mi sie sprzedac stary rower Gosi. Poszedl za ladna sumke £80. Od razu rozpoczalem tez poszukiwania nowego roweru. Zakonczone polowicznym sukcesem, jest kandydat, ale na razie nie udalo sie go zobaczyc. Wstepnie jestesmy pownownie umowieni na przyszla sobote
Biegowo
W niedziele jakos sie Gosia zgadala z Katie i okazalo sie, ze razem z Mattem biora udzial w polmaratonie w Royal Parks. A ze Gosia juz od bardzo dawna o tym myslala, tylko zawsze narzekala, ze towarzystwa jej brakuje to natychmiast sie zapisala. Musi teraz tylko zebrac kasy do listopada na fundacje pod ktorej znakiem bedzie biegac.
A oprocz maratonow, to skoro juz przy biegach jestesmy – razem zapisalismy sie na Rough Runner, dziesiecio kilometrowy bieg z przeszkodami. Ciekawe tylko, czy ktos z nami pobiegnie…
Kolacyjnie
Juz standardowo w niedziele. Matt z Katie sie poczuli i zaserwowali nam “azjatycka” kolacje. Wolowina z warzywami, nastepnie nalesniki warzywne i curry z lososia. I ciasto czekoladowe z lodami – niezbyt azjatyckie.
Pracowo
U mnie po staremu, u Gosi zazwyczaj cos sie zmienia. Ma teraz zazwyczaj poniedzialki wolne, bo cos tam, ale i tak na szczescie wyrabia godziny. Czasem wiecej niz ja przez tydzien. W srode byly urodziny Karoliny i siedziala do poznej nocy.
Sportowo
Sporo nam tych sportow sie przewija. Biegi, Rowery. A do tego cwiczenia, siatkowka, joga, spacery i tym podobne. Efekty sa, Gosia stracila 10 centymetrow w pasie co jest naprawde wspanialym efektem. Seksowna i tak byla, ale robi sie jeszcze bardziej. A oprocz aktywnosci bardziej meczacych zalatwiamy tez spacery. W niedziele standardowo po mszy z Putney do domu, a pozniej po kolacji dolozone kolejne 8 kilometrow naokolo parku Battersea.
Pamieciowo
Z tym to troche gorzej. Bo mamy wtorek… W niedziele przez kolacje i spacer zupelnie mi ze lba wylecialo, a pozniej juz nawet o tym nie pomyslalem. No nic.
Mieszkaniowo
No i wlasnie we wtorek nam sie troche plany popsuly. Rich wszedl w kolejna faze zwiazku z Vicky i postanowili razem zamieszkac. To niestety oznacza, ze wyprowadzi sie z mieszkania ten, co o porzadek troche dbal, a zostaniemy z balaganiarzem Mattem. I teraz tylko trzeba podjac decyzje – szukamy czegos nowego, czy szukamy kogos nowego. Najpierw tylko pewnie trzeba bedzie pogadac z Mattem… A nam tak bardzo pasowala lokalizacja tutaj z powodow finansowych, dzialka, dom. Proba wynajecia znowu nowego mieszkania sporo nam popsuje planow. Jakos to bedzie, jesli tylko Gosia troche optymizmu nabierze, bo na razie to marnie to widze.