Tyle wlasnie posiadamy naszego mieszkania, bo w tym tygodniu wplacilismy druga rate. Jeszcze dwie trzecie. Duzo.
Oprocz tego w tygodniu Gosia wyrobila sporo godzin z powodu wyjazdu Karoliny na pogrzeb dziadka do Polski. Ja wyrobilem godzin tyle ile normalnie.
W srode po pracy wybralismy sie do Ikei we czworke. Zakupy tylko drobiazgowe, bez zadnych mebli (bo nie weszlyby do samochodu). My wizyte zakonczylismy z dwoma kompletami poscieli, jakimis miskami promocyjnymi i innymi pewnie niezbyt potrzebnymi rzeczami.
W piatek w koncu udalo sie zorganizowac wyjscie firmowe. Jakis czas temu w ankiecie wygral paintball i po paru miesiacach organizacji zfinalizowalismy wszystko. Bylo swietnie i okazja do postrzelania do ludzi dawala bardzo duzo satysfakcji. Szkoda tylko, ze oni mogli strzelac tez do mnie.
Zaraz po paintballu (z niewielka przerwe na probe naprawienia strony klienta) z Richem wrocilismy do nas. Popilismy troche i wyladowalismy w pubie w Clapham Junction na troche tancow.

Weekend znowu na leniu. W sobote siatkowka, w niedziele wyjscie do kosciola. Ale oprocz tego czas spedzony przed telewizorem, Masterchefem, konsola i Goraczka Zlota. Nie narzekam nic, a nic ;)


