Category: Perypetie Mazurskie

  • Cenzurują

    I już nam brat i bratowa wrócili. Pogadaliśmy poważnie z rodzicami i przedstawiliśmy nasze oczekiwania co do przedłużającej się ich obecności u nas. Nie chcemy ich przeganiać, ani spowodować, że nie będą nas odwiedzać, ale nie chcemy też mieszkać razem… Na razie czekamy na rozwój sytuacji.

    Odmrażanie planów na latorośl w trakcie, w poniedziałek po pracy szybka podróż do Białegostoku na USG i mamy zielone światło na leki i bliską wizytę w Warszawie na kolejny transfer. Trzymamy kciuki.

    Oprócz badań zdążyliśmy też odwiedzić znowu otwarty salon Agaty Meble i dokupić brakujące lampy. A skoro już lampy, no to wczoraj się wybraliśmy i zamontowaliśmy wszystko co wymagało wiercenia – lampki, półki i TV. Podłączyliśmy już też wszystkie sprzęty kuchenne – indukcja grzeje, a okap wieje. Albo wciąga. Złożylismy w połowie łóżko, zawiesiliśmy pierwsze obrazki – zaczyna wyglądać na mieszkanie na tyle dobrze, że Gosia planuje parapetówkę imieninową.

    Urząd zaskoczył nas pozytywnie zwrotem nadpłaconego podatku. Znaczy mnie jakoś niezbyt, bo dostałem całe 29 złotych… na lunch wystarczy… Ale za to Gosia prawie 800, więc zadowolona.

    Chyba niewspomniane było, ale Martyna nam zaciążyła. Cieszymy się z ich szczęścia bardzo mocno, jedynie łyżką dziegciu może być niezbyt pewna sytuacja finansowa. Nie udało się znaleźć Martynie pracy z umową, żeby ZUS wspomógł zasiłkiem i jesli nic nie wymyślą, to chyba razem z Różą będą musiały zostać same, a Karol wróci dorobić do Norwegii. Przyjdzie nam znacznie częście u nich bywać i wspierać i się zajmować.

    Na podwórku prace skupiają się na powstrzymywaniu rośnięcia trawy i przygotowywaniu terenu pod boisko. Tata ostro tam walczy koparką i wieczorami laseruje kamienie, ale z sukcesami. Jakoś w środę być dostarczona ostatnia już warstwa podłoża, a na nią trawa. I trzeba zacząć myśleć nad osadzeniem słupków.

    A co cenzurują? A afera w Polsce. PiSowczyki zdjęli z Listy Przebojów Trójki piosenkę Kazika ośmieszającą Kaczyńskiego. I teraz się wymigują i że niby wszyscy oszukiwali, a cenzury żadnej nie ma. Tylko jakoś nikt tak tego nie widzi, codziennie nowi dziennikarze odchodzą z redakcje, roznosi się już na cały świat. I może i człowiek uwierzyłby trochę bardziej w ich wyjaśnienia… ale piosenka Kazika zniknęła z listy mozliwych do głosowania na następny tydzień. A mi tu czołg jedzie.

  • Wznawiamy

    Powoli wirus powszednieje, co prawda dalej zachowujemy odległości i nosimy maseczki, ale to już nie to samo. Skończyło się codzienne przeglądanie danych na temat ilości zakażonych i zaczyna wkurzać ciągłę międlenie w mediach na ten sam temat.

    W ramach wznawiania spotkań towarzyskich to w piątek odwiedziliśmy Martynę i Karola z okazji 2(?) urodzin Róży. Prezent wręczony, trochę pogadaliśmy i mamy nadzieje, że znowu częściej uda się spotykać. A po powrocie do domu grill z Gąszczakami. Do których powoli zaczynam zaliczać też Patrycję ;).

    W ramach wznawiania rzeczy innych, to po telefonie do Novum wznawiamy też starania o potomka własnego. Czeka nas szybki wyjazd do Białego na badania, a później kolejne wyjazdy warszawskie. Pewnie będzie się to przewijało jeszcze wielokrotnie w najbliższych tygodniach… Oby tylko z pozytywnym efektem.

    W ramach kontynuowania, złożyliśmy w Starostwie projekt i oczekujemy na pozwolenie na budowę. Kierownik mówi, że ełckie starostwo nawet w ciągu dwóch tygodni potrafi potwierdzić decyzje, więc czekamy z niecierpliwością. I już się boimy tych wszystkich problemów.

    W domu trochę spokoju, bo Miłosz z Olą na tydzień wrócili do swojej Warszawki. Muszą zapisać Leona do żłobka. Wracają w weekend, ale mamy z Gosią nadzieję, że już na krótko i zostawią nas samych – szczególnie w perspektywie rozpierduchy która niedługo nastapi na podwórku.

  • Covidowa majówka

    Dłuższy weekend dla wszystkich. Ja sobie wziąłem piątek wolny, a Gosia to nawet czwartek. Odpocząć niestety jednak nie odpoczęliśmy zbytnio, bo dwa dni spędziliśmy w mieszkaniu ełckim. Najpierw sobotę z tatą wiercąc i kując karnisze i światła, a później już sami dzisiaj klejąc tapetę w sypialni. Ale już coraz bliżej jesteśmy, chyba mogę nawet wymienić na palcach jednej ręki co zostało do zrobienia: zmontować łóżko, kupić materac, kupić i zamontować pozostałe światła, zamontować 2 półki, zamontować uchwyt na TV, kupić ze 2 szafki i kupić sprzęty kuchenne. No taka ręka z większą ilością palców trochę.

    Wczoraj odezwał się architekt i przywiózł nam gotowy projekt na pozwolenie na budowę. Teraz już tylko zapłacić 14 złotych i wysłać paczkę do Starostwa. Miejmy nadzieję, że miesiąc wystarczy urzędnikom, żeby go zatwierdzić…

    Kociłapka się unowocześniła, zdobyła nowe radio (z okazji polskiej toplisty Trójkowej) i nowe fotele ufundowane przez Miłosza i Olę w ramach dokładania się do rachunków. Boisko zyskało kolejną warstwę żwirową, wygląda na to, że jest szansa, że jeszcze w tym roku na nim pogramy.

    Ze względów higienicznych imprez majówkowych w zasadzie nie było. Ot ognisko piątkowe w gronie normalny (plus pani Ela), a w sobotę wieczorem imieniny u rodziny Gosi, ale też w bardzo ograniczonej liczbie.

  • Sezon na ogniska

    uważam za rozpoczęty. Dzisiaj na obiad kiełbacha i kaszanka z ogniska. Dobrze tak robić żeby przyjemne łącząc z pożytecznym, a pożytecznym jest palenie tego całego drewna, które nam zostało z sobotniej rozbiórki starego składziku drewna. Część poszła do nowego składziku, część zasili przez jakiś czas kocioł w warsztacie.

    A składzik musiał zostać przeniesiony, bo coraz bardziej wyrównujemy teren pod dom. Coraz więcej płotu rozebrane, góry kamieni nie ma. A już w tym tygodniu mamy plany by przyczynić się do złożenia papierów na pozwolenie o budowę.

    Powoli się łamiemy pod względem obostrzeń, wirus spowszedniał i żeby nie zwariować planujemy wybrać się do Martyny i Karola. Ciężko tak bez przyjaciół. Prawie byśmy pojechali do nich dzisiaj wieczorem, ale plany im się zmieniły.

    W zeszłym tygodniu znowu przyjechali do nas chłopaki od robienia ubiegłorocznego płotu. Dokończyli płot,który wtedy na naszą wyraźną prośbę dokończony nie został- ale tym razem byli bardziej chłopakami od obrzeży. Boisko nam się robi porządne.