Category: Perypetie Mazurskie

  • Wznawiamy

    Powoli wirus powszednieje, co prawda dalej zachowujemy odległości i nosimy maseczki, ale to już nie to samo. Skończyło się codzienne przeglądanie danych na temat ilości zakażonych i zaczyna wkurzać ciągłę międlenie w mediach na ten sam temat.

    W ramach wznawiania spotkań towarzyskich to w piątek odwiedziliśmy Martynę i Karola z okazji 2(?) urodzin Róży. Prezent wręczony, trochę pogadaliśmy i mamy nadzieje, że znowu częściej uda się spotykać. A po powrocie do domu grill z Gąszczakami. Do których powoli zaczynam zaliczać też Patrycję ;).

    W ramach wznawiania rzeczy innych, to po telefonie do Novum wznawiamy też starania o potomka własnego. Czeka nas szybki wyjazd do Białego na badania, a później kolejne wyjazdy warszawskie. Pewnie będzie się to przewijało jeszcze wielokrotnie w najbliższych tygodniach… Oby tylko z pozytywnym efektem.

    W ramach kontynuowania, złożyliśmy w Starostwie projekt i oczekujemy na pozwolenie na budowę. Kierownik mówi, że ełckie starostwo nawet w ciągu dwóch tygodni potrafi potwierdzić decyzje, więc czekamy z niecierpliwością. I już się boimy tych wszystkich problemów.

    W domu trochę spokoju, bo Miłosz z Olą na tydzień wrócili do swojej Warszawki. Muszą zapisać Leona do żłobka. Wracają w weekend, ale mamy z Gosią nadzieję, że już na krótko i zostawią nas samych – szczególnie w perspektywie rozpierduchy która niedługo nastapi na podwórku.

  • Covidowa majówka

    Dłuższy weekend dla wszystkich. Ja sobie wziąłem piątek wolny, a Gosia to nawet czwartek. Odpocząć niestety jednak nie odpoczęliśmy zbytnio, bo dwa dni spędziliśmy w mieszkaniu ełckim. Najpierw sobotę z tatą wiercąc i kując karnisze i światła, a później już sami dzisiaj klejąc tapetę w sypialni. Ale już coraz bliżej jesteśmy, chyba mogę nawet wymienić na palcach jednej ręki co zostało do zrobienia: zmontować łóżko, kupić materac, kupić i zamontować pozostałe światła, zamontować 2 półki, zamontować uchwyt na TV, kupić ze 2 szafki i kupić sprzęty kuchenne. No taka ręka z większą ilością palców trochę.

    Wczoraj odezwał się architekt i przywiózł nam gotowy projekt na pozwolenie na budowę. Teraz już tylko zapłacić 14 złotych i wysłać paczkę do Starostwa. Miejmy nadzieję, że miesiąc wystarczy urzędnikom, żeby go zatwierdzić…

    Kociłapka się unowocześniła, zdobyła nowe radio (z okazji polskiej toplisty Trójkowej) i nowe fotele ufundowane przez Miłosza i Olę w ramach dokładania się do rachunków. Boisko zyskało kolejną warstwę żwirową, wygląda na to, że jest szansa, że jeszcze w tym roku na nim pogramy.

    Ze względów higienicznych imprez majówkowych w zasadzie nie było. Ot ognisko piątkowe w gronie normalny (plus pani Ela), a w sobotę wieczorem imieniny u rodziny Gosi, ale też w bardzo ograniczonej liczbie.

  • Sezon na ogniska

    uważam za rozpoczęty. Dzisiaj na obiad kiełbacha i kaszanka z ogniska. Dobrze tak robić żeby przyjemne łącząc z pożytecznym, a pożytecznym jest palenie tego całego drewna, które nam zostało z sobotniej rozbiórki starego składziku drewna. Część poszła do nowego składziku, część zasili przez jakiś czas kocioł w warsztacie.

    A składzik musiał zostać przeniesiony, bo coraz bardziej wyrównujemy teren pod dom. Coraz więcej płotu rozebrane, góry kamieni nie ma. A już w tym tygodniu mamy plany by przyczynić się do złożenia papierów na pozwolenie o budowę.

    Powoli się łamiemy pod względem obostrzeń, wirus spowszedniał i żeby nie zwariować planujemy wybrać się do Martyny i Karola. Ciężko tak bez przyjaciół. Prawie byśmy pojechali do nich dzisiaj wieczorem, ale plany im się zmieniły.

    W zeszłym tygodniu znowu przyjechali do nas chłopaki od robienia ubiegłorocznego płotu. Dokończyli płot,który wtedy na naszą wyraźną prośbę dokończony nie został- ale tym razem byli bardziej chłopakami od obrzeży. Boisko nam się robi porządne.

  • Oświadczenia

    No i mamy wszystkie. Trochę czasu i znajomości to wymagało, ale dzięki internetowej globalizacji wszyscy są do namierzenia. I sąsiedzi z którymi od lat żadnego kontaktu nie było podpisali oświadczenie i nawet może Warszawiacy nam sprzedadzą działkę.

    Okazało się, że największy kłopot sprawili nam Ci sąsiedzi, którzy byli nam już znani wcześniej. Najpierw trzeba było siły przekonywania Gosi, a dzisiaj podróży do Suwałk. Ale są! I we wtorek powinniśmy mieć prawomocną decyzję – teraz już prosta droga do pozwolenia na budowę. Z którym zresztą też nie będziemy czekali, bo wczoraj udało się nam zaakceptować plany rozbudowy.

    Z koronawirusem po paru tygodniach wszyscy jakby powolutku przechodzili jak coś normalnego. Rząd się miota w decyzjach, dwa tygodnie temu lasy i parki zamknęli, od juta otwierają. Na początku epidemii maski nie pomagały, teraz każdy musi twarz zasłaniać. Głupota.