Zapomniałem zupełnie wspomnieć o tym ostatnio. Mamy światłowód! Działający i śmigający aż miło. Już mam komputer w domu ustawiony, od jutra praca z domu. Tylko Gosia biedna, bo się zima zaczęła i będzie musiała sama do Ełku jeździć…
Albo i nie będzie, bo cały zeszły tydzień od środy wieczorem spędziliśmy w Warszawie na trzeciej próbie in vitro. Zarodek udało się przetransferować w piątek rano – najładniejszy ze wszystkich dotychczasowych, więc możliwe, że ze względu na leki, stres i dbanie o Gosię przełkniemy jej mniejszą wypłatę grudniową, ale Gosia do świąt posiedzi na zwolnieniu.
Ze względu na naszą nieobecność rodzice musieli zajmować się Karmelem. Prawie wszystko było dobrze, uszy i oczy wyglądają lepiej. Tylko niestety się zrobił taki wielkie i silny, że przy którymś spacerze pociągnął mamę i teraz boli ją ręka. Miejmy tylko nadzieję, że nie zerwał jej żadnych więzadeł i boleć przestanie.
Inne wiadomości zwierzakowe nie są już niestety bardzo szczęśliwe. We wtorek mama zawiozła Pcimcię do weterynarza do uśpienia. Męczyła się już strasznie, leki przeciwbólowe nie pomagały. To była pewnie najlepsza możliwa decyzja, ale smutno i tak.

W ramach budowy wyszliśmy już ponad ziemię! Już nie my, a ekipa budowlańców w ciągu tygodnia postawiła ściany zewnętrzne – teraz będą szalowali słupy i przegotowywali szalunki na wieniec, ale jest dobrze! Tylko muszę na to zarabiać, a tu koszty lecą w takim tempie, że chyba nie nadążę. Dobrze, że teraz zima, może zrobimy trochę przerwy i uda mi się coś odkuć…
Wpis z dwóch tygodni – nie wiem dlaczego, ale zeszła niedziela, jako że w Warszawie przeszła całkowicie niepostrzeżenie. Zresztą, to taki delikatny wypoczynek. Wieczorami jakieś planszówki, albo z Filipem i Magdą, albo z Olą i Miłoszem. Spotkaliśmy się z Markiem (i też uskuteczniliśmy planszówko/karciankę), Gosia obejrzała pół serialu (tylko musiałem jej ściągnąć resztę, bo nie zdążyła dokończyć), kolejny raz zrobiliśmy sushi, odwiedziliśmy wujka z ciocią w Borowej Górze na proszonym obiedzie. No i odwiedzaliśmy klinikę co 2 dni.


