Albo jedno chore, albo drugie i tak już od urodzin Marysi się nie widzieliśmy z Czaplickimi. Więc kiedy nas zaprosili w poniedziałek wieczorem to szybko skorzystaliśmy z zaproszenia, żeby chociaż na krótko sobie pogadać. I dobrze zrobiliśy, bo planowane dłuższe spotkanie sobotnie już nie doszło do skutku – Róża z katarem. Chociaż ja sam na wieczór wybyłem do Kuby i razem z Miłoszem rozpykaliśmy kolejną sprawę w Detektywa.
W poprzednią sobotę rodzice wyprawili Eli Żebrowskiej imprezę pożegnalną – ostatnie dni mieszkania w Liskach przed przeprowadzką do Giżycka.
Karmela badania już wyszły lepiej, chociaż jeszcze nie idealnie. Zamiast fosforu to szybkiej rośnie mu waga, cielak waży już 43 kilo.
Na budowach do przodu. Mamy już podłogówkę na całości rozbudowy, przyklejone płyty ogrzewania ściennego, szalunek basenu i prawie wrzuconą chłodnicę/nagrzewnicę przy rekuperatorze. Jeśli dobre pójdzie to do końca października będziemy już mieli wylewki! W domu trochę wolniej, ale też do przodu. Elektryka na podłogach już w zasadzie skończona, powoli zbliżam się do możliwości układania styropianu – a to też duży sukces!