Author: kamil

  • Wiosna!

    Pierwszy dzien kolejnej, juz drugiej, wiosny na obczyznie. Az wrocilem sobie do wpisu z zeszlego roku i wyglada to bardzo podobnie… Znowu w sobote nigdzie sie nie ruszylismy, chociaz znowu byly plany zakupowe (i znowu sukienki – mam nadzieje, ze tym razme bedzie chociaz z dekoltem). W tym roku nie wybralismy sie na parade z okazji dnia swietego Patryka, chociaz znowu z niedziele przedswiateczna wybralismy sie do kosciola. Parade przegapilem, bo sie odbyla w weekend przed dniem swietego Patryka, a do kosciola na msze sie wybralismy wyspowiadac, zeby na Wielkanoc u wujka byc dobrze przygotowanymi.

    Patrzac na zeszly rok golabkow nie bylo, w zamian Gosia zrobila zapiekanke ziemniaczana. Odgraza sie, ze to juz ostatni raz, bo zapiekanka choc dobra, to nie szalowa i na pewno nie jest warta spedzania takiej ilosci godzin w kuchni.

    Zeszly tydzien minal na spokojnie i nie moge sobie w tej chwili przypomniec zadnej rzeczy wartej wspomnienia. Ot codzienna praca, 3 razy przejechalem sie rowerem, w poniedzialek siatka. Standardowe zycie. No, dowiedzielismy sie tylko, ze Ania Plonska/Kawka w ciazy. Ze wszystkich przyjaciolek Gosi juz tylko Martyna bez dzieci…

    Za to przyszly tydzien… nie wybiegajac przed szereg zostawie do opisania w nastepnym wpisie. Jesli pojdzie dobrze to popelnionym z Wloch!

    Usmialam sie, wiec odnotowuje slowa meza:

    KAMIL od tylu to LIMAK, to prawie to samo co ŚLIMAK :P

    i dodatkowo wspomne, ze od srody Haribo zaczal  chodzic :)

     

  • Ot, takie zycie

    Powolutku, bez pospiechu i zadnych wiekszych wydarzen.

    Skleroza sprawila, ze w zeszlym tygodniu wpisu nie bylo, ale dzisiaj pamietalem i korzystajac z okazji przerwy miedzy Skypowaniami nadrabiam zaleglosci. Plan z zeszlego tygodnia zostal wykonany i ktoregos wieczoru baloniki na hel posluzyly na kilka minut dodatkowego smiechu i wspolnego popiskiwania.

    Roweru nie bylo, bo znowu jakies katarzysko mnie dopadalo – odpornosc niska i temperatura tez niska sprawiaja ze rower mi odrobinke bokiem wychodzi. Ale nie zaprzestane i sie wszystko poprawi. Siatka tez jakos idzie do przodu tak ze nawet pare pilek uda sie rozegrac.

    W weekend wybralismy sie do pubu na mecz rugby Anglia – Walia do Richmond. Posiedzielismy w rzece (Tamiza wylala zgodnie z planem i trzeba bylo sie przesiasc na stoliki), popatrzylismy na emocje innych ogladajacych i jak zaczelo sie robic zimno wrocilismy do domciu.

    pub pubb

    A dzisiaj znowu odwiedziny u Renaty i Damiana. Gosia z okazji coraz bardziej stalych godzin pracy zarabia juz za duzo i musi podjac pewne kroki w celu odpowiedniego rozliczania sie (lub nierozliczania sie) z tutejszym fiskusem. Z polecenia u polskiej ksiegowej, ale odwiedzi sama. Dzisiaj wiec musielismy pojechac na rozeznanie terenu. A przy okazji wpadlismy na obiad i niedokonczona partyjke w Monopoly.

  • Siatkujemy

    W zeszlym tygodniu po raz pierwszy poszedlem na siatke. Niestety, okazalo sie, ze poziom rekreacyjny jest tez poziomem bardzo podstawowym. Na 11 osob, tylko 2 (razem ze mna) kiedykolwiek graly w siate. Pochodze chyba po to, zeby poodbijac troche pilke, ale na nastepny raz zapisze sie na poziom sredni. Oprocz tego od razu po powrocie zaczalem kolejny tydzien rowerowy. Ciezko, ale sie nie poddaje. Do tego chce od kwietnia znowu isc na basen. Gosia sie smieje, ze jej tesciowa nie wybaczy i powie, ze nie karmi jej syna.

    Gosi tydzien dosc leniwy, bo caly nie pracowala. Szybko zdrowieje i juz praktycznie wszystkie rzeczy robi sama. Troche szybciej sie tylko meczy. Ale mysle, ze widok piersi to wszystko usprawiedliwia ;). Juz od jutra zaczyna z powrotem prace, zobaczymy jak pierwszy dzien da jej sie we znaki.

    W pracy na spokojnie, zadan duzo, ale jakos powolutku idzie do przodu. W srode mielismy sniadanie deweloperskie przejete jako spotkanie okolofirmowe – tak duzo zebralo sie spraw ktore wszystkich dotykaly i byly wazne dla calego biznesu.

    W mieszkaniu odrobine mniej spokojnie, Gosia musi trenowac chlopakow w sprawach sprzatania. Na razie sie nie daja, ale prawdopodobnie wprowadzimy dyzury sprzatania. Wtedy juz nie beda mogli sie wymygiwac.

    Mielismy tez pare nowych zakupow. W koncu udalo sie zakonczyc planowany zakup nowego telefonu dla Gosi. Po paru tygodniach perypetii, zwrotow udalo sie w koncu zakupic iPhone 6. Siedzi teraz i gada, gra, robi panoramy i narzeka. Ale cos czuje, ze jej sie podoba. A sobie kupilem pare rzeczy na rower. Nowa lampke i sluchawki. Wiec co zaoszczedzilem na przejazdach, to wydaje na gadzety…

    A o tym, ze wczoraj bylismy na Magical Latern Festival to nic?? A no bylismy! I takie faajne iluminacje swietlne byly :) i choc temperatura niska i ziab taki, ze tylko czapki i rekawiczki ratowali przed odpadnieciem konczyn wszelakich :p  wyprawe nalezy zaliczyc do udanych :)

    13187853_1135935936457873_1292853477_nP1060487P1060461

  • Duze cycki – duzy problem?

    Przynajmniej na razie, Gosia jest bardziej zmeczona nowymi piersiami niz zachwycona. Koniecznosc noszenia “babcinego” stanika uciskajacego szwy i brak mozliwosci spania w pozycji innej niz na plecach skutecznie sprawia, ze jest marudna i niezbyt zadowolona.

    Moze chociaz zrazi sie do stanikow ogolnie i kiedy juz nie bedzie musiala ich nosic to po prostu nie bedzie?

    Ogolnie natomiast dawala sobie rade wspaniale. W poniedzialek sama poleciala na badania, w srode juz ze mna na sama konsultacje i operacje. I juz w srode wieczorem moglem sobie pomacac co nowego na klacie zony sie dzialo.

    Natomiast moje przewidywania mowia, ze juz niedlugo Gosia mi oznajmi, ze jednak mozna bylo wieksze zrobic.

    Oprocz tematu piersi nie dzieje sie nic szczegolnego. W sobote pochodzilismy troche po Szczecinie, ale tak to siedzimy w domu.