Author: kamil

  • Zdeterminowany ociec

    Bo bardzo powaznie zabral sie za szukanie nam dzialki do osiedlenia. Znajduje na tyle duzo, ze zeby sie nie pogubic w tych wszystkich dzialkach zrobilem arkusz kalkulacyjny. Co tak naprawde pomoglo niewiele – w zasadzie mowi tylko ze duuzo pieniedzy na to potrzeba.

    Tydzien i weekend minely na spokojnie, nie moge sobie przypomniec zadnego wiekszego wydarzenia z tygodnia wartego odnotowania. Moze tylko pogoda warta odnotowania, bo zrobilo sie na tyle cieplo, ze przez 2 dni kurtka poszla w odstawke, a w jeden to na krotki rekaw wracalem z pracy.

    A w piatek sie okazalo, ze Malinowskie zostali rodzicami. Kolejni znajomi juz z dzieckiem. Gosia sie zapiera, ze presji nie czuje.12988162_1059504344120784_970233766_n

    Weekend tez spokojnie. W sobote na kawe przedluzona z obiadem wpadla do nas Alicja. Realizowalem sie kuchennie i zaserwowalem ciasto (ulubione!) i kurczaka nadziewanego prosciutto, mozarella i parmezanem. Gosia zaserwowala kawe korzystajac z zakupionego mini ekspresu kapsulkowego.

    Niedziela minela natomiast na zakupach. Tym razem mnie nie udalo sie ubrac, natomiast Gosi udalo sie kupic kilka par spodni (niestety…) i jakas koszulke. I postanowienie schudniecia, dzisiaj na wieczor byla marchewka na kolacje :D

  • Biletowanie

    Kolejne bilety zakupione na loty do Polski i nie tylko. Az sie zaczalem zastanawiac nad zapisaniem sie do strony zbierajacej mile – moze jakis pozytek bylby z tych wylatanych godzin. Bo bilety kupilismy juz na swieta, czym wzbudzilismy szczera wesolosc czcigodnego ojca (w koncu mamy kwiecien!) jak i na lipiec do Norwegii. Odwiedzimy Martyne z Karolem na dalekiej polnocy.

    W zeszlym tygodniu zona mi wypomniala, ze nie robie nic romantycznego. Z przykroscia przyznalem jej odrobine racji i w sobote przygotowalem kolacje przy swiecach. Wyszla tez randka ktora sobie zazyczyla. Pewnie sobie strzelilem w stope, bo okazuje sie ze wyszlo dobre i przepisy musze zanotowac. I powtorzyc.

    Dzisiaj natomiast w ramach spalania pozostalosci kolacji zrobilismy sobie kolejna wycieczke rowerowa. 3 godziny na siodelku, ponad 30 kilometrow i zaliczone wiekszosc widoczkow z centrum. Fajnie sie jezdzi :)

    12966748_1115213825196751_1768281499_n12992110_1115213875196746_1822553440_n12992182_1115213901863410_1745770605_n

    Dzisiaj tez juz oficjalnie Kasper z Edyta zaprosili nas na wesele. Bilety juz sa, wiec z przyjemnoscia moglismy od razu potwierdzic przybycie.

    Gosi tydzien wolnego nie sluzyl za bardzo. Miala za duzo czasu na przemyslenia i zakupy. Bo zakupila rzeczy rozne na amazonie, ktore pozniej musialem dowozic do domu (i w przyszlym tygodniu tez bede). Miedzy innymi weszlismy w posiadanie miniaturowego ekspresu do kawy. Doszla rowniez kolejne paczka zaopatrzeniowa z Polski. Alkohol, ciasta, ser i majonez. Wszystko co niezdrowe, ale za to jakie dobre…

    Na szczescie tydzien zostal tez wykorzystanie pozytywniej. W srode minely bowiem 2 miesiace od operacji, co oznacza ze Gosia mogla wyrzucic babciny stanik i uwolnic piersi. Oznaczalo to rowniez pozwolenie na powrot do sprawnosci i zobowiazanie Gosi do cwiczen i biegania.

  • Dupcia boli

    zone moja… bo w sobote zakupilismy jej wlasny rower i od razu na gleboka wode :) W niedziele przejechalismy ze 35 kilometrow. Wycieczka do Richmond, zahaczenie o Richmond Park i powrot do domu nabrzezem rzeki. Fajna wyprawa :)

    A wracajac jeszcze do minionego tygodnia to w poniedzialek jeszcze bedac we Wloszech, wujek zabral nas i Donatelle na wycieczke. Odwiedzilismy San Gimignano – typowo wloskie miasteczko turystyczne z dobrymi lodami, ladnymi widokami i zbyt wielka iloscia sklepikow z pamiatkami ;). Pozniej kolejne miasto (nijak nie pamietam nazwy) z przejzdzka kolejka na zameczek na wzgorzu i proba dojrzewajacego boczku z wloskim chutney. Mniam! Tylko Gosia nie sprobowala…

    P1060604

     

    13219574_1135926069792193_2051922998_n

    13235743_1135926086458858_295300305_n

     

     

    P1060622

    We wtorek z ogromna niechecia sie pozegnalismy i wrocilismy do domu. I pozostaly nam tylko wspomnienia. No moze jeszcze lazania. I sery. I wedliny. No dobra, sporo nam zostalo, mimo samego podrecznego bagazu!

    Pozostale 3 dni minely blyskawicznie – na szczescie :)

  • Buona pasqua!

    Znaczy, dobrej Wielkanocy!

    P1060573

    Jak widac wyzej, zgodnie z wszelakimi planami Święta spędzamy we Włoszech. Mijają niestety zbyt szybko… Przyjechaliśmy na miejsce w czwartek w nocy i po krótkiej podróży trafiliśmy do “nowej” parafii wujka. Jest spora zmiana w stosunku do poprzedniego miejsca. Teraz idzie sie u niego zgubić – tyle jest różnych pokoi. Nawet koty mają własną sypialnię i łazienkę! W piątek od razu wybraliśmy się zobaczyć czy wieża dalej krzywa. I jest krzywa. Miała być parada z okazji Nowego Roku (bo w Pizie juz mamy 2017), ale sie okazalo, ze wujek poslal nas nie tam gdzie trzeba. Przynajmniej zwiedzilismy sobie katedre, bo akurat wejscie bylo za darmo.

    13219545_1135923853125748_1048488763_n

    Po południu przyszla swiateczna paczka z Polski, sekacze, majone, ogorki kiszone – wszystko zeby swieta mialy w sobie tez troche polskosci. No i w sobote kuchnie dzielilismyz Donatella. Ona przygotowywala typowo wloskie lazanie, kroliki po mysliwsku i kurczaki, a my polska salatke warzywna i babke cytrynowa. I juz dzisiaj napychanie brzuchow. Po obiedzie sie ruszyc nie moglem, dobrze się maja sjeste. Pozniej sprawdzilismy szybkim spacerkiem czy morza nie ukradli i odwiedzilismy jeziorko z amfiteatrem operowym.

    13187773_1135925659792234_557706752_n

    Oprocz gotowania w sobote wieczorem poszlismy tez na rezurekcje. Tutaj maja ja o 22 i od tej pory zaczynaja swiecenie jajek. I to czesto czekoladowych.

    Bledy w pismie nalezy mi wybaczyć, komputer nie chcial sie polaczyc z internetem i pisze wszystek na komorce…13228164_1135926083125525_1353575016_n