Author: kamil

  • Roasted

    Tym razem spotkalismy sie w stylu angielskim: pieczona kolacja – jagniecina, warzywa a na starter krewetki koktajlowe. Rich bardzo ambitnie podszedl do sprawy i mimo wielokrotnych ofert pomocy zawzial sie i samemu to zalatwil. Nawet desery Matta nie byly calkiem zle. Wieczor skonczyl sie oczywiscie na ogromnej ilosci alkoholi, a ostatecznie kolejny raz wyladowalismy w Clapham Grand, zeby troche potanczyc.13432316_10156940872720184_2629125105305315208_n

    Gdyby nie powyzsze, to wpis skonczylby sie chyba po paru slowach – Gosia w pracy ladnie zarabia, ja w robocie tez calkiem niezle. Siatkowka standardowa. Pogoda oczywiscie sloneczna, od kiedy Gosia nie siedzi w domu…

  • Pierogarnia

    13453120_1163971700319506_16601795_oTak wlasnie wygladalo wczoraj nasze mieszkanie. W ramach wymiany kulturowej bowiem ostatni weekend minal pod znakiem polskiego jedzenia i czesciowo polskiego alkoholu. Razem z Alicja przygotowalismy sledzia pod pierzynka, zurek i pierogi z miesem (sztuk 156). Wszystko smakowalo, ale wszyscy zgodnie uznalismy, ze zlym pomyslem bylo spotkanie sie w niedziele, bo alkohol lal sie strumieniami. Lal sie na tyle mocno, ze niestety wyszla natura jednego z naszych gosci, ktory mimo posiadania chlopaka w Polsce noc spedzil z Richem… Jak ja sie ciesze, ze mam fajna zone! Ze wzgledu na pierogarnie i naprawde ogromna ilosc pracy wpis dopiero w poniedzialek.

    Oprocz tego tydzien minal mniej wiecej normalnie. Z powodu wyjazdu Karoliny do Polski Gosia miala tydzien wolnego – niestety pogoda zrobila sie prawdziwie Londynska, tak ze az musialem kurtke zakladac… w maju!

    We wtorek w biurze sufit probowal zabic mnie, Richa i Maxa. Budowlancy w Anglii sa po prostu do dupy… A propos Maxa, w czwartek wybralismy sie we czworke na wspinanie. Zabawa fajna, ale dwa kolejne dni byly BARDZO bolesne. W piatek zrobilismy kolejnego grilla – ostatni dzien pracy Maxa i w koncu poznalem jego zone. Bardzo mili ludzie i bardzo szkoda, ze wracaja do domu.

    W sobote wybralismy sie z Gosia do Kingston i cos czuje ze bedziemy tam witac nawet czesciej. Mimo tego, ze teraz mieszkamy dalej… Pojechalismy szukac maszynki do miesa z ktorej jednak ostatecznie zrezygnowalismy. Wrocilismy natomiast z pudlem czeresni i objedzeni nalesnikami. Targ w Kingston jest bardzo fajnym miejscem, az czlowiek troche zaluje, ze nie udalo sie znalezc jakiegos fajnego mieszkania wlasnie tam, by mozna bylo korzystac z targowego uroku czesciej.

  • Rejsy z imprezowym zakonczeniem

    Wspolna narada z zona ustalila co nastepuja: w poniedzialek, wtorek i srode nie dzialo sie nic wartego zapamietania.

    W czwartek w biurze mielismy impreze pozegnalna Maxa i Rachel, Rachel odeszla juz w piatek, Max zostaje na kilka dni dluzej (ale tez sie pakuje i wraca do Szwecji bardzo szybko). Zostalem na pare drinkow, burgera z grilla i porozmawiac, ale ze wzgledu na piatek zmylem sie dosc szybko.

    W piatek dzialo sie znacznie wiecej, szybko urwalem sie z biura i wrocilem do domu szykowac sie na rejs kolacyjny. W domu zastalem juz porzadek, zona po konsultacjach i zmianie ubran 20 razy w koncu zdecydowala sie na bardzo seksowna czarna sukienke noszona bez stanika (ze wspanialym dekoltem). Przez caly wieczor mialem najlepsza laske w zasiegu wzroku.

    Sama kolacja minela bardzo przyjemnie. Jedzienie dobre, alkohol tez niezly, muzyka calkiem ok, widoki najlepsze (bo pierwszy raz z perspektywy rzeki) i pierwszy raz z zona w takiej oprawie. Zdjec mamy mnostwo, Gosia na pewno pozniej uprzyjemni ten wpis kilkoma.13295348_1144582665593200_1599569296_n13296150_1144583218926478_319337552_n13288752_1153811068002236_1453870102_o13282684_1153810968002246_255246416_o13324409_1153813064668703_403233998_o

    Po kolacji nie chcialo nam sie jeszcze wracac do domu, wiec zahaczylismy o Clapham Grand. Pierwszy raz w zyciu, wybralismy sie sami we dwoje na dyskoteke. I bawilem sie naprawde dobrze.

    Sobota zeszla nam na dogorywaniu i konczeniu ogladania wszystkich seriali jakie zaczelismy kiedys ogladac. Niedziela podobnie, oprocz tego, ze tej chwili wlasnie czekamy na jakies chinskie zarcie. Zglodnielismy podczas ogladania filmow…

  • Reaktywujemy sie

    Wydaje mi sie, ze zapomnialem w kilku ostatnich czesciach (a sprawdzac mi sie nie chce) wspomniec o moich problemach z siatkowka. Zakonczylem lige z GoMatmmoth i probowalem sie zapisac na nowa, na srednim poziomie. Z wysilkow nic nie wyszlo, bo z powodu braku chetnych nie otworzyly sie 2 kolejne ligi do ktorych probowalem sie dostac.

    Zaczalem wiec szukac innych rozwiazan i znalazlem otwarte spotkania siatkowkowe, na ktore to chetnych nie brakuje, a do tego tansze od poprzednich. W ostatni wtorek bylem pierwszy raz i zamierzac zostac tam czestym gosciem.

    Gosia 4 dni spedzila w domu, do Karoliny przyjechala tesciowa i zajela sie dziecmi. Gosia miala bardzo ambitne plany lenistwa, ale nie za bardzo jej wychodzily. W poniedzialek zrobila nam wszystkim na kolacje baklazany, a w pozostale dni, a to sprzatala, a to chodzila na zakupy. I tak jakos zlecialo…

    W piatek wrocila do pracy, z przygodami jak zwykle. W Twickenham okazalo sie, ze drzwi w wagonie sie nie otwieraja i dojechala az do Whitton. Na szczescie jakos udalo jej sie wrocic i spedzic “wspaniale” 12 godzin w robocie…

    W piatek dostalem nowy zegarek, bo stary sobie popsulem. Po czym popsulem sobie telefon i tez musialem kupic nowy. Mam nadzieje, ze wystarczy tego psucia na troche…