Author: kamil

  • Nowe lokum

    Ależ wiele znaczeń taki prosty tytuł. No może wiele to zbyt dużo powiedziane, ale dwa na pewno.
    Po pierwsze już w nowym mieszkaniu tutaj. Zaraz po powrocie z Polski i to w gronie powiększonym o Damiana odebraliśmy klucze od nowego mieszkania Flat 909 Falcon Wharf, 34 Lombard Road, London, SW11 3RY

    Gosia ze względu na wolne wzięła na siebie ciężar pakowania (chyba trochę tego później żałowała) i już w środę wieczorem zaczęliśmy z pomocą Richa przewozić wszystkie rzeczy. Poszło to dość szybko, ale tylko dzięki temu, że
    niektóre rzeczy mogliśmy zostawić na później, bo nowe mieszkanie to 5 minut spacerem od starego. W dalszym ciągu siedzimy częściowo na kartonach, ale jest już lepiej niż było.

    Dużo działo się wczoraj. I nie działo też, bo nie założyli nam internetu co sprawia, że wpis znowu z komórki… Cały dzień sprzątaliśmy stare mieszkanie i doprowadziliśmy je do stanu idealnego (nie licząc podłogi). Wieczorem natomiast podczas gdy w Carcassonne mejlowalismy z Basiewiczem i ostatecznie zdecydowaliśmy się na kupno mieszkania nad jeziorem w Ełku. 390 000 złotych. Straszne pieniądze…
    Dzisiaj już spokojniej, oddaliśmy klucze i zabraliśmy Damiana do centrum, żeby sobie pooglądał parę najbardziej znanych budynków Londynu.A przy okazji przynieśliśmy ze śmieci niedziałający telewizor, który mam nadzieję takim kosztem przywrócić do stanu sprawności.

  • Zabawy Szewczykowo-Aniołkowe

    Oj.. jaka ta glowa ciezka… Ale nic dziwnego chyba po takiej nocy i takim dniu?
    Na początku jednak słowo usprawiedliwienia, wpis z komórki, nie widzę co pisze i nie wiem czy komuś się będzie chciało korektę robić ( oprócz autokorekty) więc mogą wyjść kwiatki. (i kwiatki wyszly alem poprawila :P)
    No i skoro wróciłem do początku to i początki opiszę. Więc na początku to była kura… A może jednak jajko? A nieważne. Bo nasz tydzień rozpoczął się od wtorku w zasadzie i imienin tescia. Przy bimbrze oczywiście. Gosia jak zawsze szybko się podpila, ale i tak sprawiała problemy w łóżku i nie chciala sie mezowi oddac, tak jakbym chcial :P
    W środę zaliczyliśmy wyprawę do Warszawy, w końcu odebrałem wyniki tomografii i będę mógł je zawieźć na badania tutaj. A w Ostrowi zjawiliśmy się na mszy za dziadka w pierwszy miesiąc po pogrzebie. I dalej smutno…
    Za to czwartek i piątek to ciąg niekończącej się wydawać by się mogło pracy. Sprzątanie, kopanie kanalizacji, czyszczenie samochodów, gotowanie. Czy wspominałem już o sprzątaniu? Ale chyba jednak wszystko na sobotę się udało, Miłosz z Ola ślub wzięli, się wybawili, w niedzielę przewinęło się przez Liski chyba z pół wesela, no ale przynajmniej był czas pogadać ze wszystkimi. A byli prawie wszyscy.
    Natomiast z rzeczy niezwiązanych z dniami, to chyba jednak zostaniemy w Liskach. Wybraliśmy już mieszkanie w Ełku które chcielibyśmy kupić pod wynajem, powiadomiliśmy wszystkich o decyzji., wiec teraz trzeba tylko oszczędzać i zarabiać…zarabiac i oszczedzac.

  • Luksusowo

    Bo tak wlasnie zyjemy wedlug co niektorych znajomych. No i przez to staramy sie do oczekiwan dostosowac.
    Zaczelismy tydzien od urodzinwej kolacji Katie – sushi ile wlezie. Bardzo dobre i nawet Gosia cos w siebie wcisnela.
    We wtorek wyjscie na kolacje (okazalo sie, ze z okazji moich imienin) na steki. Niedaleko nas, kolejna bardzo przyjemna kolacja.
    Dalsza czesc tygodnia minela juz spokojniej i bez luksusow z widokami na tydzien “odpoczynku”. W sobote jeszcze w nocy trzeba bylo wstac na samolot, lot i cala reszta podrozy bez zaklocen i opoznien. I praktycznie z biegu na slub i wesele Oli Korzeb. Panna mloda bardzo ladna, wesele w ogromnym hotelu, ale troche za bardzo ekskluzywne i troszke dretwe. Moze to wrazenie to rowniez i przez zmeczenie, jednak caly dzien podrozy sprawil ze dosc szybko zmylismy sie do pokojow spac.
    A dzisiaj znowu podroz – powrot do domu, przespanie sie, przywitanie z tesciami i plany na nastepne dni. Odpoczynku to pewnie nie zaznamy…

  • Ach wy pieniadze

    Czemu nie przychodzicie tak szybko jak wychodzicie?!
    Tydzien nam minal pod znakiem wydawania kasy.
    W poniedzialek zaczal sie Prime day, wielka wyprzedaz Amazonu, tysiace produktow z obnizonych cenach. No i nas oczywiscie wzielo. Mamy teraz parownice do ubran, ladowarke do komorek, multimetr, wieszaki na ubrania, drazek do podciagania… i jeszcze wiecej.
    Tyle dobrego, ze byly problemy z dostawa i Amazon w ramach rekompensaty przedluzyl nam konto o pare miesiecy za darmo.
    Reszta tygodnia tez nie byla lepsza. W poniedzialek przyszedl kupiony w weeken AB Flex. Glupi jestesmy i sami z siebie razimy sie pradem. Podobno ma poprawiac brzuch, a czy to prawda? Sie okaze. W weekend kolejne zakupy ubraniowe, Gosia zaopatrzyla mnie w kolejne krotkie spodenki, a ja juz sam z siebie w niedziele zakupilem 2 pary butow. No i do tego farby do wlosow, lakiery do paznokci, prezenty. Matko…
    Skala wydawania jest tak duza ze przycmila w zasadzie caly tydzien i nie za bardzo wiem czy dzialo sie cos jeszcze.
    Moze tylko Gosia dala w palnik w piatek wieczorem i nawalila sie z Martyna na Skypie.