Ależ gorąco. Ostatnie kilka tygodni były nie do wytrzymania. Temperatury w granicach 30 stopni (i więcej), a do tego ostatnie kilka dni oprócz temperatur dołożyły jeszcze wieczorne burze… które w zasadzie dawały tylko kilka godzin wytchnienia. A w piątek przyłożyło takim gradem, że przykrywaliśmy samochód kocem z obawy o karoserię.
Fundamenty skończone, teraz popłacić rachunki i czekać na kredyt. Bez tego nie damy rady dalej tego pociągnąć…
W sobotę zaczęliśmy od zasypywania fundamentów i szykowania wszystkiego pod chudziak, a na wieczór wybraliśmy się na imprezę urodzinowo rocznicową do Martyny i Karola.


