Author: kamil

  • Grillowanie

    W zasadzie nic się nie dzieje i wszystko po staremu. Szambo działa, żona niedobra, w pracy jak zwykle.

    Jedyne godne odnotowania wydarzenie to odpalenie naszego pierwszego grilla. Nie obyło się bez problemów, zakupiony węgiel drzewny okazał się brykietem niemożliwym do odpalenia samym kartonem. Na szczęście szybka wizyta w sklepie zaowocowała gorącym grillem, pysznymi burgerami i świetną kukurydzą na deser.

    Cały przyszły tydzień minie w oczekiwaniu na wylot do Polski, ale nie będzie bezczynny. We wtorek mam nadzieję naprawić zawiasy swojego laptopa, w środę odwiedza nas potencjalny przyszły pracownik Polak, w czwartek spotykamy się na śniadaniu deweloperskim. A do tego jak zwykle codziennie mam zamiar odwiedzać basen.

    11157940_925021314216004_1537366932_n11117486_925021234216012_1224571013_n11139680_925021204216015_1142454142_n

  • Wielkanoc

    Święta, święta i po świętach. Jak zwykle czas wolny minął zbyt szybko, a bo w piątek to sprzątanie i gotowanie, w sobotę wyprawa do kościoła poświęcić jajka, w niedzielę kolejny raz do kościoła i już został tylko poniedziałek. A od wtorku dalej do pracy.

    Jedzenie wyszło nam bardzo dobre, sałatka warzywna jak domowa, śledzik pod pierzynką idealny i nawet żurek się udał, Gosia przez całą niedzielę chodziła w sukience – mogłyby te święta częściej być, bo widoki były ładne…

    baby

    A wieczorem oprócz filmu spędziliśmy trochę czasu na Skypie śmiejąc się i patrząc jak w domu grają w “karteczki”.

    I jeszcze zaopatrzyliśmy się w nowe telefony – uznałem że czas na zmianę wysłużonego i odrobinę przestarzałego HTC, a przy okazji kupiłem też coś nowego Gosi – czekamy tylko na przesyłki.

    Zapomniałem też pochwalić się w zeszłym tygodniu. Zautomatyzowałem co nieco prace przy odzyskiwaniu danych ze starego dysku i zamiast do wakacji zabrało mi to jeden weekend. Nie odzyskałem wszystkiego, nie znalazłem na przykład archiwa z pracami ze studiów. Ale przynajmniej odzyskane zostałe dokumenty weselne, faktury z czasów pracy w Ronwe, zdjęcia z pobytu Beżyka, ogólnie to był dobry pomysł.

  • Nowa sukienka

    Znowu będzie krótko i na temat, bo dalej nic się nie dzieje. Rutyna z pracą, rano spacer, po pracy basen na który kupiłem 6-miesięczny karnet i do domu na obiad do żony. Chociaż nie pracuje to dzielnie ćwiczy i obiadki gotuje.

    Ze względu na zmianę czasu i kolejną sobotę imprezową u sąsiadów zaspaliśmy do kościoła  na rano, ale wybraliśmy się na popołudnie. Rezultat wyprawy to nowa sukienka Gosi – ani nie obcisła, ani nie krótka, ani nie ma dekoltu. I jeszcze okazuje się, że nie ma też butów, dodatków i całej reszty…

    Tydzień będzie krótszy, weekend dłuższy – ze względu na Wielkanoc piątek i poniedziałek mamy wolny, układ 4 dni pracy, 4 dni weekendu jest wspaniały!

  • Gołąbki

    Normalności ciąg dalszy. W pracy bez zmian (oprócz otrzymania kolejnej ciekawej propozycji, tym razem jednak opiszę coś więcej jeśli będą jakieś konkrety), siedzimy w piwnicy i robimy swoje. Gosia siedzi w domu i też robi swoje – znaczy gotuje i sprząta. Mogłaby się jeszcze ubierać jakbym chciał to w ogóle byłaby żona idealna…

    Weekendowa pogoda nie zachęcała do ruszania się nigdzie, więc w sobotę nigdzie się nie ruszyliśmy. W niedzielę pojechaliśmy do kościoła i przy okazji obejrzeć sukienki. Tym razem Gosia przymierzyła chyba ze dwie – nie kupiła żadnej.

    Jeszcze tylko status ćwiczeń, biegać przestałem i nogi też boleć przestały. Przerzucam się na pływanie, zaś Gosia dalej ćwiczy i biega.

    I już taka ochota mnie naszła, że gołąbki, gołąbki pierwsze w życiu zrobiłam i chyba nawet wyszły :) 

    golabki