Minal nam tydzien zycia fit. Ciezko jest. Chodzimy tacy na wpol glodni czasami, ale sie trzymamy. Podobno mowia, ze po 2 miesiacach zaczyna byc latwiej bo wchodzi to w nawyk. Ale wez i wytrzymaj dwa miesiace!
Na razie sie nie poddajemy, Gosia dzielnie trzyma diete z niewielkimi odstepstwami na kolacje Richowe i cwiczenia. Ja dzielnie licze kalorie i cwicze i nawet znowu do pracy rowerkiem zasuwam no i jak zwykle w siatke gram.
Oprocz tego bez w zasadzie wielkich nowin. Ot, praca, jedna wizyta kino. Dzisiaj zabraklo wody, ale to chyba niewielki problem w porownaniu z kolejnym wypalaniem komina w Liskach. Na szczescie nic sie nie stalo – oprocz popekanego komina.