Jest mieszkanie, czy go nie ma?

Jest mieszkanie! Znaczy jest to może za dużo powiedziane, bo żeby się wprowadzić musimy zapłacić depozyt i czynsz, a że nie mogliśmy tego zrobić musimy czekać do wtorku albo środy aż miedzynarodowy przelew przyjdzie i zostanie zaksięgowany w agencji.

Mieszkanie to duże studio (czyli ichniejsza kawalerka) w spokojnej dzielnicy, 10 minut autobusem od pracy.

Tydzień minął jak zwykle – ja w pracy, a Gosia się leni. Weekend natomiast spędzony i przenocowany u innego znajomego z pracy, Daniela. U Marka i Karoliny na weekend zjawiła się rodzina Marka, więc musieliśmy znaleźć sobie inne miejsce. I tak dobrze, że udało się u znajomego, w innym przypadku musielibyśmy płacić.

W sobotę odwiedziliśmy Kingston, zeby zobaczyć o to chodzi z tymi Primarkami, okazało się, że nie spełniły oczekiwań Gosi i okazały się zwykłymi sklepami z ubraniami i w takim wypadku jak zwykle przelecieliśmy przez nie w ciągu 5 minut (nie, że nie spełniły oczekiwań, a to – że miałam zupełnie inne wyobrażenie tychże wychwalanych pod niebiosa przez koleżanki Primarki i stąd moje małe zdziwienie, że to taki najzwyklejszy sklepik, no może nie najzwyklejszy, bo ciut większy a nie jakaś wypasiona galeryja :P).

W niedzielę wybraliśmy się na zwiedzanie przyszłego sąsiedztwa. Sklepów brak, ale i tak jest zajebiście. Dosłownie parę minut spaceru i jesteśmy w naprawdę dużych parkach niedaleko Ham House i pola do gry w polo.

A po oglądaniu świata dzięki uprzejmości Daniela obejrzeliśmy jeszcze meczyk. Finał mistrzostw świata w siatkówkę wygrany przez Polaków!

W nadchodzącym tygodniu mamy nadzieję załatwić parę spraw, jak odwiedzenie konsulatu przez Gosię w celu wyrobienia paszportu z nowym nazwiskiem (pierwsza dłuższa samotna wyprawa do centrum…  stresuje się ta moja żona jak nie wiadomo co ( – bo jak tu się nie stresować… jak samotna wycieczka mnie czeka, i może niechcący źle odczytam odjazd i pojadę nie wiadomo gdzie… a może jakiś Arab się przyczepi i w ogóle… jak żyć ja się pytam, jak żyć...) i moją wizytą w JobcentrePlus, żeby dokończyć formalności związane z wyrobieniem sobie NINu (moja już kolejna wyprawa i chyba nie ma co sie stresować). No i przeprowadzka… oby! OBY!

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *