Przedwlosie

2 latka w Londynie minely. Ale nawet jakos za bardzo zesmy rocznicy nie odczuli. Chyba wtedy kiedy Facebook i Google przypomnialo nam o zdjeciach zrobionych 2 lata temu. Czas leci, a my tylko troszke blizej powrotu. Na szczescie finansowo kazdego miesiace jest lepiej i na koncie zostaje coraz wieksza suma. I nawet kurs funta idzie troche w gore.

Staram sie przypomniec przy pomocy Gosi czy cos dzialo sie w tygodniu ale chyba nie. Tylko powolutkie ustalenie z Martyna i Karolem na temat nadchodzacego tygodnia.

W niedziele dzialo sie troche wiecej, bo zorganizowalismy grilla. Najpierw grzecznie posprzatalismy mieszkanie, a potem sie zaczelo. Proponowalismy paru osobom, ale wpadl tylko Jason. Jedzenia zrobilismy ilosc chyba odpowiednia (bo w zasadzie wszystko zjedlismy), do tego sie napilismy i kolejny raz zagralismy w ring of fire (zly pomysl:)). A na sam koniec wyszlismy do pubu (tez niezbyt dobry hehe). Na szczescie calosc imprezy zaczelismy dosc wczesnie, wiec juz kolo polnocy razem z Richem bylismy w mieszkaniu. Tylko mi sie zona gdzies z Mattem szlajala i wrocila po pierwszej.14281487_1219474004770732_1638239763_n14256234_1219460678105398_1613104302_n14287600_1219473991437400_1330386613_n

I z powodu niedzieli wpis poniedzialkowy, nie wiem natomiast jak sie uda wstawic nastepny w Wloch. Moze podkradne wujkowi na troche komputer… a wyjazd juz pojutrze!