Zgodnie z ustaleniami tydzien rozpoczelismy w poniedzialek od wypadu do kina z Anna i Jasonem na Now you see me 2. Wczesniej zaszlismy do pubu na pare drinkow i cos do zjedzenia i spedzilismy razem bardzo przyjemny wieczor.
Jakos nie moge skojarzyc innych wydarzen wartych wzmianki, dlatego przejde od razu do weekendu. W sobote wybralismy sie z Gosia na rowerach na piknik do Richmond Parku. Przyjemna przejazdzka, bardzo przyjemny piknik – szkoda tylko, ze pogoda nie dopisala i sloneczka praktycznie nie bylo. I szkoda jeszcze, ze znowu Gosie zawiodlem wieczorem i jestem na siebie strasznie zly…
Tjjjja… bo prawdziwa milosc to nie jest idealny, sielankowy zwiazek – bo taki nie istnieje. Jest to relacja pelna klotni i godzenia. Pelna lez i usmiechow… I nawet, gdy jest cholernie ciezko – to nie poddajesz sie, bo wiesz, ze mimo wszystkich przeciwnosci, to wlasnie z ta osoba jestes szczesliwszy niz z kimkolwiek innym… a o to przeciez chodzi…
W niedziele wybralismy sie na spacer i przy okazji lapanie Pokemonow (ot nowa gra ;)). Mimo wczesniejszych prognoz sloneczko swiecilo bardzo ladnie i spacer byl przyjemny i pokemony tez sie lapaly.
Wieczorem zasiedlismy do ogladania finalu mistrzost europy ktore ku wielkiemu niezadowoleniu Gosi wygrala Portugalia. A Ronaldo jakby byl w poblizu to by dostal z poduszki pewnie.
Oprocz tego czekamy tylko na wyjazd do Norwegii, zostaly juz tylko 4 dni pracujace i caly tydzien zwiedzania! Mamy nawet alkohol zakupiony :D
Odmeldowuje sie i nastepny wpis przy dobrych wiatrach w niedziele z Norwegii.
