Wspolna narada z zona ustalila co nastepuja: w poniedzialek, wtorek i srode nie dzialo sie nic wartego zapamietania.
W czwartek w biurze mielismy impreze pozegnalna Maxa i Rachel, Rachel odeszla juz w piatek, Max zostaje na kilka dni dluzej (ale tez sie pakuje i wraca do Szwecji bardzo szybko). Zostalem na pare drinkow, burgera z grilla i porozmawiac, ale ze wzgledu na piatek zmylem sie dosc szybko.
W piatek dzialo sie znacznie wiecej, szybko urwalem sie z biura i wrocilem do domu szykowac sie na rejs kolacyjny. W domu zastalem juz porzadek, zona po konsultacjach i zmianie ubran 20 razy w koncu zdecydowala sie na bardzo seksowna czarna sukienke noszona bez stanika (ze wspanialym dekoltem). Przez caly wieczor mialem najlepsza laske w zasiegu wzroku.
Sama kolacja minela bardzo przyjemnie. Jedzienie dobre, alkohol tez niezly, muzyka calkiem ok, widoki najlepsze (bo pierwszy raz z perspektywy rzeki) i pierwszy raz z zona w takiej oprawie. Zdjec mamy mnostwo, Gosia na pewno pozniej uprzyjemni ten wpis kilkoma.




Po kolacji nie chcialo nam sie jeszcze wracac do domu, wiec zahaczylismy o Clapham Grand. Pierwszy raz w zyciu, wybralismy sie sami we dwoje na dyskoteke. I bawilem sie naprawde dobrze.
Sobota zeszla nam na dogorywaniu i konczeniu ogladania wszystkich seriali jakie zaczelismy kiedys ogladac. Niedziela podobnie, oprocz tego, ze tej chwili wlasnie czekamy na jakies chinskie zarcie. Zglodnielismy podczas ogladania filmow…