Weekendowy Londyn

Tydzien minal w zasadzie spokojnie, jedynym wartym wzmianki dniem jest piatek. W czasie completions dowiedzielismy sie, ze z firmy odchodza Max i Rachel. Max z powodow rodzinnych wraca do Szwecji, a Rachel znalazla nowa prace. Takze koncowka tygodnia bylo dosc nieciekawa, bo bardzo ich polubilismy.

Siatkowki znowu nie bylo. Sklad sie posypal calkowicie. Teraz czekam tylko na rozpoczecie nowego sezonu – tym razem siatkowki na dworze na poziomie intermediate.

We wtorek poszlismy do kina na Batman vs SpiderSuperman. Gosi sie nie podobal, ja tez jakos bardzo zachwycony nim nie bylem. To akurat bylo w zeszly wtorek :)

Weekend dluuugi. Poniedzialek mamy wolny, wiec wypoczywamy na potege. W sobote Gosia wybrala sie do Ealing Broadway na “kawe” z Renia i Ola. Z jednek kawy wyszla wielogodzinna posiadowa przy piwie, tak ze nie zdazyla juz do domu wrocic. Wieczorem bowiem umowilismy sie z Karolina i Markiem na grilla i partyjke w Carcassonne. Obie rzeczy sie udalu i bylo bardzo milo :)

Dzisiaj mielismy jechac na rowerach do Windsoru, ale Gosia sie zbuntowala koniecznoscia wykorzystania kuponow rabatowych i zamiast tego wyladowalismy na kolejnych zakupach. Tym razem zakupilismy kolejny stroj kapielowy, sporo bluzeczek i pare rzeczy dla mnie. Takze znowu chyba udanie?

I przeczytalismy, ze tacie nie chce sie juz prowadzic Kronik Liskowych. Smutny to dzien, ale sprobujemy go namowic na wskrzeszenie ich ponowne.