Bo bardzo powaznie zabral sie za szukanie nam dzialki do osiedlenia. Znajduje na tyle duzo, ze zeby sie nie pogubic w tych wszystkich dzialkach zrobilem arkusz kalkulacyjny. Co tak naprawde pomoglo niewiele – w zasadzie mowi tylko ze duuzo pieniedzy na to potrzeba.
Tydzien i weekend minely na spokojnie, nie moge sobie przypomniec zadnego wiekszego wydarzenia z tygodnia wartego odnotowania. Moze tylko pogoda warta odnotowania, bo zrobilo sie na tyle cieplo, ze przez 2 dni kurtka poszla w odstawke, a w jeden to na krotki rekaw wracalem z pracy.
A w piatek sie okazalo, ze Malinowskie zostali rodzicami. Kolejni znajomi juz z dzieckiem. Gosia sie zapiera, ze presji nie czuje.
Weekend tez spokojnie. W sobote na kawe przedluzona z obiadem wpadla do nas Alicja. Realizowalem sie kuchennie i zaserwowalem ciasto (ulubione!) i kurczaka nadziewanego prosciutto, mozarella i parmezanem. Gosia zaserwowala kawe korzystajac z zakupionego mini ekspresu kapsulkowego.
Niedziela minela natomiast na zakupach. Tym razem mnie nie udalo sie ubrac, natomiast Gosi udalo sie kupic kilka par spodni (niestety…) i jakas koszulke. I postanowienie schudniecia, dzisiaj na wieczor byla marchewka na kolacje :D