Przynajmniej na razie, Gosia jest bardziej zmeczona nowymi piersiami niz zachwycona. Koniecznosc noszenia “babcinego” stanika uciskajacego szwy i brak mozliwosci spania w pozycji innej niz na plecach skutecznie sprawia, ze jest marudna i niezbyt zadowolona.
Moze chociaz zrazi sie do stanikow ogolnie i kiedy juz nie bedzie musiala ich nosic to po prostu nie bedzie?
Ogolnie natomiast dawala sobie rade wspaniale. W poniedzialek sama poleciala na badania, w srode juz ze mna na sama konsultacje i operacje. I juz w srode wieczorem moglem sobie pomacac co nowego na klacie zony sie dzialo.
Natomiast moje przewidywania mowia, ze juz niedlugo Gosia mi oznajmi, ze jednak mozna bylo wieksze zrobic.
Oprocz tematu piersi nie dzieje sie nic szczegolnego. W sobote pochodzilismy troche po Szczecinie, ale tak to siedzimy w domu.