Kamery nie było, tylko aparat, akcje sprzątawcze, a ze świateł to festiwal. Tak mniej więcej można streścić przebieg tygodnia.
Sam tydzień bez żadnych większych niespodzianek, minął tylko ciężko bo Rich na wakacjach. A jak Rich na wakacjach, to cała jego robota spada na mnie. Na szczęście pojechał tylko na tydzień.
Wymienili nam dywany w pokojach, teraz można chodzić boso bez problemów. Mogliśmy też wstawić wszystkie szafy i szafki, chociaż Gosia ciągle narzeka że za mało…
W sobotę pojechaliśmy do starego mieszkania wysprzątać je na standard profesjonalny i według mnie udało nam się to. Oddamy mieszkanie czystsze niż było kiedy je dostawaliśmy. I jestem naprawdę zadowolony, że pożyczyliśmy od Marka maszynę parową bo znacznie ułatwiła czyszczenie wszelkiego typu powierzchni.
W niedzielę, ciągle korzystając z maszyny parowej urządziliśmy sobie sprzątanie nowego mieszkania. Wieczorkiem razem z Gosią wybraliśmy się na Lumiere – festiwal świateł w Londynie. Całkiem ok, chociaż ludzi oczywiście cała masa więc do niektórych instalacji nawet nie próbowaliśmy się dopychać, a niektóre instalacje znowu zupełnie bez sensu. Ale ogólnie sobie chwalimy.

