A raczej będę się wochał od jutra, jeśli zgodnie z moimi przewidywaniami dostanę jutro propozycję nowej roboty. Z wochania wynika jednak, że jeśli pracę mi zaproponują to ją przyjmę. Większa kasa, lepsze perspektywy pracy w Polsce…
W sobotę spędziłem kilka godzinek na pisaniu zadania testowego, a wieczorem urządziliśmy sobie studio fryzjerskie. Najpierw Gosia mnie ostrzygła, potem ja ją pofarbowałem. W niedzielę kolejny seans kinowy i już tylko tydzień dzieli nas o tygodnia i kolejnych dwóch wesel w Polsce.
W piątek zaczęły się mistrzostwa świata w rugby odbywające się w Anglii, stan emocjonalny Anglików przypomina ten z Euro w Polsce. Tylko oni już mają stadiony.
Tydzień bardzo pracowity, do zakończenia we wrześniu jeszcze zbliżają się 3 spore projekty więc wszyscy ciężko pracują, żeby dostarczyć gotowy i działający produkt. Gosia już od poniedziałku zaczyna chodzić na kurs angielskiego – mam nadzieję, że jej się spodoba.
Spodobac sié musi, gdyz poswiécilam jeden dzien pracy na testy i na zalatwienie owego kursu…. poza tym od poniedzialku mam nowy komputer w wersji english (to w ramach ubezpieczenia i przygody z zalaniem wodá starego laptoka) iiiiiii nie mam polskich znaków, jak ja mam tu poprawnie robic wpisy, ja sie pytam sie? Dodatkowo mikser przyslany w ramach gwarancji okazal sié nie dzialac w ogóle…. wiec przysla kolejny… takze bialka oddzielone od zoltek przyszlo nam wczoraj ubijac recznie :P
Warto tez wspomniec, ze pomimo przedluzenia umowy na mieszkanie, nie udalo sie nam obnizyc ceny (nieruchomosci w Richmond ponoc drozeja a nie tanieja…) ani uzyskac dostepu do sypialni (za duzo rzeczy wlascicieli, czyli darmowy magazyn), no coz…