Tylko żona nie pozwala.
Pogoda piękno angielska. Z jednej strony lepsza bo temperatury znacznie bardziej przyjemne od 30 Polskich stopni, z drugiej gorsza bo zamiast słoneczka mamy typowo angielskie czasem słońce czasem deszcz.
Dzisiaj udało mi się wyciągnąć Gosię do centrum na obejrzenie samochodów Bondziora. Szkoda, że tylko na to. A samochody pikne, obrobinę tylko przykurzone. I część porozwalana (dwa Astony Martiny z Casino Royale i Quantum of Solace) – aż się łezka w oku może zakręcić.
Gosia się prostuje i skarży że ją dupcia pobolewa. Ma powiedzieć o tym Toby’emu, żeby upewnić się, że tak powinno być. Co jakiś czas chodzi też ze mną na basen (może to trochę nad wyrost powiedziane, bo na razie była raz). Pracuje też więcej, bo Karolina co i rusz prosi ją o pomoc.
Ja pracuję ciągle tyle samo, pływam też tyle samo i nawet pompek robię coraz więcej. Biuro ciągle w piwnicy, ale do końca czerwca musimy się przenieść więc już krócej niż 5 tygodni. No i mamy dwóch nowych programistów, w przyszłym tygodniu pewnie nawet z nimi trochę popracuję.
A propos przyszłego tygodnia. Mam nadzieję, że uda się ruszyć odrobinę sprawę badań bo ten tydzień przeszedł bez żadnego echa na moje emaile.
Właśnie okazało się też, że znowu będziemy gościli Beżyka w naszych skromnych progach – tym razem z dziewczyną! No i odliczamy już prawie dni do naszego miesięcznego powrotu do Polski!




Leave a Reply