Ach te ubezpieczenia…

Wychodzi na to, że jednak dobrze zrobiliśmy rejestrując się w przychodni. Zdałem sobie właśnie sprawę, że żeby zrobić w Polsce badania i umówić się na konsultacje z Tomkiem przydałoby się ubezpieczenie. Mam – ale brytyjskie. Okazuje się, że żeby móc zbadać się w Polsce muszę uzyskać zgodę tutejszego odpowiednika NFZtu, a do tego trzeba wypełnić tonę formularzy. Nie wiadomo tylko, czy uda mi się uzyskać tę zgodę w terminie…

Oprócz perturbacji lekarskich wszystko w zasadzie po staremu. Gosia się prostuje i czasami pracuje. Czasami też się opala korzystając z coraz piękniejszej aury pogodowej. Ja grzecznie pracuję, wszyscy w biurze z niecierpliwością czekają na termin przeprowadzki, szczególnie że od najbliższego poniedziałku zaczynają pracę 2 nowe osoby więc w piwnicy zrobi się naprawdę ciasno…

Ćwiczeniowo ciągle się trzymamy, ja z codziennymi pompkami i pływaniem, Gosia z trochę rzadszymi ćwiczeniami i bieganiem. Ale i tak chudniemy w oczach.

I z powodu przeciwdziałania nadmiernemu chudnięciu wracam teraz do wyżerania wspaniałego ciasta z truskawkami które zrobiłem w sobotę.

No niee…epidemia… :D Znowu spadła na nas nowina, że będziemy wujkami. Michał chyba pozazdrościł Rafałowi i Justynka nasza w ciąży :-)  Ojj pchają się w te pampersy pchają, a my to jednak pocieszymy się jeszcze tylko sobą…może tak za 2-3 lata?? 

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *