Jedna nóżka bardziej

I znowu w ciągu tygodnia praktycznie bez wydarzeń wartych wspomnienia. Ot, organizacja żagli idzie jakoś do przodu, pierwsze zaliczki wpływają, no i Mark zaproponował, żebym w czerwcu pojechał na konferencję Magento. Może pojechał to za duże słowo, bo ledwo do centrum Londynu

A w weekend znowu działo się więcej, chociaż też niedużo. W sobotę po południu zaprowadziłem Gosię do masażystki, żeby dowiedzieć się, czy mogą coś jej pomóc w wyrównaniu nóżek. Okazuje się, że tak – więc prawdopodobnie straci kolejny argument przeciwko zakładaniu czegoś obcisłego. Aż się zastanawiam co wymyśli później.

W niedzielę kolejne kino, parę biletów kupionych na Grouponie w cenach normalnych zaowocowało obejrzeniem Avengersów. Jeszcze 2 filmy do czerwca trzeba będzie obejrzeć, ale nie mam pojęcia co. Zobaczymy…

A ja dodam, że w piątek pilnowałam Oskara i Harrego i miałam gówniane popołudnie…bo gdy tylko Karolina wyszła do firmy na piątkowe spotkanie w pubie, Harry narobił po pas..i byłam rzucona na głęboką wodę w związku z akcją przewijania. I tak sobie dumam, że jak będę miała takie akcje częściej to myślenie o dzieciach na pewno przeniesie się na dalsze lata. I w ogóle tego dnia zrobiłam ok 7km piechotą, bo nawet wracałam od nich nad rzeczką spacerkiem do domu, a i w poniedziałek tak mi się jakoś dobrze biegało, że prawie 7km trzasłam.

I dodam jeszcze, że z racji tutejszego pobytu ominęła nas kolejna uroczystość rodzinna, gdyż w sobotę (16.05) Damian miał Komunię.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *