Wszelkie znaki niestety wskazują, że nasza ostatnia próba zakończyła się niepowodzeniem. Nie wychodzą żadne testy, jutro tylko dla potwierdzenia Gosia pójdzie sprawdzić krew. Może to i lepiej, że tak bez dawania nadziei jak poprzednio – od razu wiadomo, że nic nie ma.
Musimy jeszcze tylko podjąć decyzję, czy chcemy próbować kolejny raz, bo będzie się to wiązało z rozpoczęciem całej procedury od nowa. Kłucia, zarodki, transfery.
A jak jednak nie? No to Marysia będzie naszym jedynym oczkiem w głowie :)