Cały miesiąc minął

Z jakiegoś powodu całkowicie wyleciało mi z głowy pisanie dziennika na majówkę i to mimo tego, że żona napisała przypomnienie. No to teraz trochę dłuższy wpis miesięczny.

Marysia się odpieluchowała. Co prawda sami chcieliśmy spróbować w to lato, ale nie myśleliśmy o tym tak szybko. A tutaj na samą końcówkę kwietnia córka zażyczyła sobie majteczek, a nie pampersów. Przez pierwsze kilka dni zdarzyło nam się kilka wpadek, ale skończyły się szybko i już Marysia za każdym razem grzecznie woła na nocnik.

Nie tylko pieluchy się dzieją, bo mała pięknie się też rozwija. W ciągu miesiąca były urodziny Róży, córka już zaczyna się świadomie bawić na atrakcjach i nawet zasiadła do stołu, żeby spróbować tortu. Gosia zabrała ją też do teatru na urodziny Binga. Prawie godzina przedstawienia wytrzymane i polubione. W zeszłym tygodniu dziewczyny były też na pierwszej wizycie u dentysty. Bez problemów mała dała sobie zrobić przegląd i wyczyścić ząbki w miejscach trudno dostępnych.

W majówkę zainaugurowaliśmy ognisko. Mimo wcześniejszych planów przesuwania miejsca, ostatecznie zostało w tym samym. Ognisko przyjemne, smaczne tylko Kubie alkohol nie podszedł. Albo podszedł zbyt dobrze…

W ostatni piątek podjęliśmy ostatnią próbę sprawienia Marysi rodzeństwa. Gosia ma tydzień oszczędzania się i podwójnego kłucia. I trzymamy kciuki, żeby się udało.

Niby dopiero końcówka maja, a już mamy suszę. Przez cały maj, pogoda w zasadzie letna z temperaturami prawie 30 stopni i brak deszczu. Zapowiadają rekordowo gorące lato… może się wybierzemy w sierpniu do Włoch to będzie trochę chłodniej?

Budowlanie ciągle do przodu. Zdecydowaliśmy się na gładzie mimo mocnych namówień taty. Dwie łazienki w zasadzie skończone, toaleta to nawet zafugowana. Teraz szykuję ściany i podłogi do gładziowania. A później? Chyba kuchnia?