Koniec z karmieniem piersią

Gosia się zawzięła i na drugie urodziny Marysi zafundowała jej odstawienie od cyca. Trochę było histerii, parę nocy nieprzespanych, ale chyba się nawet udało. Już od kilku dni Marysia nie dostaje bufetu i w ciągu dnia i w ciągu nocy. Pozwoliło to nam też na nauczenie jej zasypiania bez cyca, co pozwoliło też na usypianie jej beze mnie. Pełny sukces.

Drugie urodziny Marysi świętowaliśmy na sali zabaw ze znajomymi, a później już z najbliższą rodziną obiad w domu. Oprócz urodzin Marysi obchodziliśmy też kolejną rocznicę ślubu. Nawet mieliśmy plany na poświętowanie i wybranie się na jakiś obiad do Giżycka… ale się goście zjawili do apartamentu i Gosia musiała w weekend sprzątać. Ale przynajmniej kasa z wynajmu wpadła.

Z innych imprez, 11 sierpnia mama się bawiła na weselu Daniela Brzezińskiego z Ostrowi. Sama, bo tata nie chciał jechać, Miłosze się bawili na innym weselu, a my z Gosią przygotowywaliśmy się do imprezy następnego dnia – 18stki Damiana.

Budowlanie jak zawsze powolutku. Zamontowali nam drzwi zewnętrzne, uruchomilismy i przetestowaliśmy rekuperator, pracuję nad ścianami w garażu i zaczęliśmy budowę konstrukcji sauny.

Wszystko powyższe jak zwykle w weekendy, ale nie samą pracą żyje człowiek i dzisiaj korzystając w pogody (lub niepogody zależy jak patrzeć na bezwietrzne 30 stopni), wybraliśmy się przetestować katamaran w wersji wiosłowej. Daje trochę mniej frajdy ekstremalnej, ale daje frajdę całej rodzince – włączając w to Marysię która zachowywała się jak stary żeglarz. A później obiad w knajpie w Wydminach, tak obleganej, że prawie godzinę trzeba było czekać na jedzenie…