Kolejny covid

Tym razem na wielkanoc. I nic szczepionki nam nie dały, Miłosz prawdopodbnie przywlókł z Warszawy, my się z nim widzielismy na piątkowej siatce, mama cały dzień towarzyszyła na wyprawie z Leonem i od zeszłego tygodnia jedno po drugim zaczyna chorować. Jak grypa… A jeszcze Gosia w zeszły czwartek zdążyła Małą zaszczepić przeciwko ospie… Mała z gorączką 40 stopni przez parę dni walczyła pewnie z obydwoma wirusami jednocześnie. Powolutku jakoś zdrowiejemy na szczęście, a i przymusowych kwarantann nie ma, więc na spokojnie żyjemy.

Ostatnio zapomniałem wspomnieć, że rodzice 10 marca pojechali na imprezę Sylwestrową do Balcerków. Skoro w samego Sylwestra się nie dało, to pobalowali w marcu. My a Marysią w sobotę przed koronawirusową też imprezowaliśmy, kolejne urodziny dzieciaków – tym razem na trampolinach. Niestety obiekt dla trochę większych dzieci ogólnie, aczkolwiek małej bardzo się spodobało skikanie.