Nareszcie, dachówka jest, chłopaki przyszli i zaczyna wyglądać! Jak zwykle nie mogło pójść bezproblemowo, ale rozwiążemy i zbudujemy.
Poniedziałek pełny wydarzeń. Razem z Gosią wieczorem wizyta z Marysią u fizjoterapeutki. No i się okazało, że troszkę opóźniona jest mała w rozwoju ruchowym, ale nie tragicznie. Wyszliśmy z zestawem ćwiczeń i kolejną wizytą za 2 miesiące. A po powrocie okazało się, że tata przejechał bok carensa na trasie do Suwałk – się telefonem zajął…
Trochę podróży dalszych też się zebrało, ale już beze mnie. We wtorek Gosia z mamą pojechały do Ostrowi w celach towarzyskich, a w piątek dobrały do towarzystwa Elę i wybrały się do Białegostoku. Tym razem już w celach dentystycznych (mamie wyrwali zęba), zakupowych w Makro i testowych do wyboru nowego fotelika samochodowego do Marysi.
A dzisiaj impreza imieninowa u teścia. Najpierw trzeba się było zająć Marysią kiedy Gosia pomagała w przygotowaniach, a późnie wymiana. Gosia poszła spać, a ja grillowałem. I piłem.