Karmel bez kołnierza

Karmel po dwóch tygodniach w kołnierzu mógł go nareszcie zdjąć. I jemu lepiej i nam. Dodatkowo przez zimę wypadły już dwa tygodnie bez spacerów, lenistwo mnie coś złapało i ciężko się zebrać rankami. Jakoś trzeba będzie.

Przez zimę też trzeba było załatwić wymianę opon, bo trochę niebezpiecznie i ślisko na lodzie na letnich.

W sobotę niewielka Mikołajkowa impreza u Mateusza i Pauliny w składzie staro-liskowym. Liskowym bym go nie nazwał, bo Miłosz z Olą na razie ełccy, a Emila z Michałem nadal białostoccy. Coś zjedliśmy, trochę popilismy, trochę planszówek i innych gier. Przyjemny wieczór.