Kolejny rok

Kolejny rok mi trzasnął nie wiadomo kiedy. Się nazmieniało, a Photosy mi przypominają, że kilka lat temu się wylegiwaliśmy na słoneczku. A teraz tutaj się nam zima zaczyna, ciemno wcześnie, śnieg, zimno. Brrr.

Robota na budowach jakoś idzie. Skończyliśmy lanie posadzki w basenie w ostatniej chwili, bo kilka dni później dostarczyli dwie ciężarówki styropianu na ocieplenie i akurat mogliśmy go wsadzić w basen. No i mamy na domie strop. Równiejszy od chudziaka. Teraz tylko trochę czekania i miejmy nadzieję, że niedługo będzie dach.

Marysia nam ładnie rośnie na szczęście, tylko straszna mamoza jej się włączyła. Ani nijak się nie da dłużej bez mamy pobyć, nie da się pospać nie u mamy na rękach. Z Gosią wszędzie… również na sobotnie urodziny Zuzi.

A Karmel od wtorku w kołnierzu. Kastracja + usunięcie torbieli z okolicy oka. Biedny przyjechał we wtorek, a w środę już jakby nie pamiętał o zabiegu. Weź i go oszczędzaj, jak głupawki dostaje bo na razie na spacery nie chodzimy… Jeszcze tydzień mu został.