Kaszlący psies

Nigdy wcześniej nie słyszałem psa który kaszle. Aż do poniedziałku, kiedy Karmel zaczął kaszleć tak, że jeszcze tego samego dnia trafił do weterynarza na szczepienia i leki. Na szczęście wiedzieliśmy, że możemy się spodziewać, bo kilka dni wcześniej bawił się z innym psem który miał to samo. Choróbsko zaraźliwe straszliwie, więc Beza też dostała szczepionkę.

Ja sam też coś chyba złapałem i pokasłuję od dwóch dni, pewnie mnie pies zaraził.

Marysia rośnie jak na drożdżach (zbliża się już do 4 kilogramów). Zapewnia ciągłą dawkę rozrywki i zajmowania się. I trochę paniki, bo w zeszły czwartek położna wysłała nas na SOR z podejrzeniem zapalenia pępka. SOR odesłał nas z kwitkiem, pępek odpadł 3 dni później i na szczęście wszystko już dobrze. Zaliczyliśmy ppierwsze wizyty u pediatry, umawiamy się na pierwsze szczepienia. I pierwszy razm samodzielnie zmieniłem pieluchę.

Niestety, od kilku dni, tak się nam dawała we znaki ciągłym szukaniem cycka, że ugięliśmy się i daliśmy jej smoka. Nie było to oczywiście tak proste, bo zaakceptowała dopiero 4 smoczka który kupiliśmy… Teraz mamy trochę spokoju, chociaż dalej staramy się nie dawać smoka ciągle.

W zeszłą sobotę kolejne wykopki u teścia. Na mniejszym polu, mniej osób, ale roboty też mniej. Chociaż i tak zajęło to nam cały dzień. Ale jak się chce ziemniaki, to trzeba pomóc kopać.

Tacie po dłuższym czasie udało się sprzedać silnik do paralotni (wisiał już od lat nieużywany w magazynku). Kasa się przyda, bo skoro skończyliśmy boisko, teraz trzeba będzie się zająć łazienką. A kiedy ja siedziałem w ziemi i kopałem kartofle, rodzice bawili się na weselu u Lewickich. Ale ktoś musi pracować, żeby ktoś mógł się bawić.

Korzystając z pięknej choć wietrznej pogody w zeszłą niedzielę złożyliśmy też wyzytę nowo narodzonej sąsiadce Letycji. I spały dwa takie małe skrzaty w wózkach obok siebie nawet nie będąc się świadome. Ale się to zmieni, bo dwie w tym samy wieku i z tej samej wioski – nie będą miały innego wyjścia jak bawić się razem ;)