Ostatnia rocznica tylko we dwoje

W poniedziałek niespodziewanie minęła nam kolejna rocznica ślubu. Nie świętowaliśmy jakoś specjalnie z racji ostatnich dni ciążowych, wybraliśmy się tylko do Giżycka na lody i gofry. I zabraliśmy ze sobą psiesa, żeby też poświętował.

Gosia we wtorek pojechała na spotkanie z położną, sama już ostatni raz. Już trochę zbyt blisko terminu, więc teraz będzie wożona, żeby zawsze mieć asekurację. W piątek jest jeszcze umówiona na ktg małej, ale wszyscy się śmieją, że kolejne wizyty i badania mogą już nie dojść do skutku

W czwartek u mamy Gosi postawili na cmentarzu pomnik. Ładny i pasujący do stojącego obok pomnika dziadka.

W sobotę i niedzielę pomagałem Miłoszom przenosić rzeczy do mieszkania i w niedzielę oficjalnie przekazaliśmy im wszystkie klucze do mieszkania. I od razu pojechali tam spać. Aż dziwnie je oddawać.

Czekamy na kredyty i na Marysię.