Trochę cieplej już i nie wiem czy to z tego powodu trochę więcej wyjść do znajomych. W piątek po kolejnej szkole rodzenia poszliśmy do Karola napić się za jego urodzinowe zdrowie. W sobotę do Kuby oblać nową werandę, żeby się nie rozeschła. A w niedzielę (już bez picia) do Ostrowi, żeby babci złożyć życzenia na 90 urodziny. Piękny wiek.
Kredytowe wiadomości dalej mało optymistyczne, doradca coś tam jeszcze walczy, ale wstępne kontakty ze znajomą z banku też są niepewne ze względu na wielkość działki. Co jest idiotyzmem według nas oczywiście. Spróbujemy jeszcze z pożyczką hipoteczną i może w ten sposób coś zbudujemy…
Mama skończyła L4 i na ostatni miesiąc przed emeryturąś wróciła do pracy. Chyba trochę żałuje, że jednak nie została do końca i wyczekuje tych kilku ostatnich piątków do zakończenia roku.
W obejściu pełno roboty, staramy się nadążać. W sobotę z tatą cały dzień spędziliśmy przy trawie. Część kosiliśmy, a część kleiliśmy. I mamy zamiar skończyć klejenie boiska w najbliższy weekend – jeśli tylko pogoda dopisze.