Dziesiątki kilogramów żelastwa powkładaliśmy przez weekend w wykop, a tata spędził jeszcze więcej czasu spawając je. Gdyby nie on, to sami nie dalibyśmy rady..

W czwartek przyjechała prosto z Czech, jeszcze cieplutka, trawa na kort. Leżą sobie teraz takie wielkie rolki i czekają, aż znajdziemy jakiś weekend, żeby ostatecznie wyrównać boisko i zacząć je rozwijać. I pewnie na przyszły sezon rozegramy pierwsze mecze.
Też w czwartek, ale wieczorem Gosia zabrała Karmela na pierwsze zajęcia z wychowania. I uczą się obydwoje jak się wychowywać. Chociaż po psie widać trochę mniej to wychowanie, bo dalej gryzie wszystko co popadnie.
W piątek w nocy zjawili się u nas Miłosz z Olą i młodym. Zostali tylko na weekend, już dzisiaj wczesnym popołudniem wrócili do domu.